wtorek, 30 sierpnia 2016

Slow Burn. Kropla drąży skałę – K. Bromberg

Kristy Bromberg jest autorką bestsellerowej serii Driven. Jej bohaterowie, Rylee i Colton, po wielu przejściach, wreszcie znaleźli szczęśliwe zakończenie swojej historii. Nie oznacza to jednak, iż ze wszystkimi postaciami, które zdążyliśmy poznać podczas lektury, musimy się rozstać na dobre. Autorka napisała bowiem kolejne cztery tomy, których fabuła krąży wokół postaci drugoplanowych lub epizodycznych ze swojej debiutanckiej serii. Pierwszy z nich, Slow Burn, jest historią najbliższych przyjaciół Rylee i Coltona – Haddie i Becketta.

Książka rozpoczyna się w momencie wesela Rylee i Coltona. Nieco zamroczeni alkoholem Haddie i Beckett spędzają wspólną i niezwykle gorącą noc. Ta jedna noc miała być bez znaczenia – ot, jednorazowa przygoda, która nie powinna mieć wpływu na ich przyjaźń. Nie powinna, a jednak żadne z nich nie potrafi wrócić do tego, co było przed nią. Obydwoje poczuli, że coś wydarzyło się między nimi. Coś więcej, niż jedynie fizyczne doznania.
Beckett nie jest typem faceta, który zmienia dziewczyny jak rękawiczki, dlatego zależy mu na tym, by zbliżyć się do Haddie. Chciałby z nią być, jednak Haddie uparcie odrzuca go i twierdzi, że nie chce związków, że wystarczą jej niezobowiązujące, krótkotrwałe przygody. Nie chce miłości, bo miłość oznacza ból. Haddie bowiem straciła niedawno ukochaną siostrę. Była świadkiem tego, jak Lex powoli gasła i nadal widzi, jakie spustoszenie w sercu szwagra i siostrzenicy spowodowała jej śmierć. To nauczyło ją jednego – jeśli z nikim się nie zwiąże, nikt nie będzie cierpiał po stracie. Tak przecież jest łatwiej. Ale czy na pewno?

Sięgając po Slow Burn pewna byłam jednego – oto trzymam w swoich rękach gorący romans, który potrafi rozpalić zmysły i rozgrzać wyobraźnię do czerwoności. I tak rzeczywiście było. Po raz kolejny Kristy Bromberg udowodniła, że potrafi stworzyć kipiącą od namiętności historię miłosną, która wciąga bez reszty. Nie przypuszczałam jednak, że mam przed sobą książkę, która również rozłoży mnie emocjonalnie na łopatki. Gorąca miłość i niezaspokojona żądza to nie jedyne emocje, jakimi przesiąknięta jest ta powieść. Z jej stron wyziera także ogrom smutku, tęsknoty i żalu, który potrafi wycisnąć z oczu łzy.

Bohaterami Slow Burn, jak już wspomniałam, są Haddie i Beckett. Już czytając serię Driven zdążyłam polubić obie te postaci. Obydwoje wyśmienicie sprawdzili się w roli przyjaciół, którzy wspierają w potrzebie, ale także kopną w tyłek, kiedy potrzeba motywacji do działania. Cieszę się, że mogłam dodatkowo poznać każdego z nich bliżej. Sporą zasługę w tym miała narracja, która prowadzona jest naprzemiennie z punktu widzenia każdego z nich, choć z przewagą punktu widzenia Haddie.

Po stracie siostry Haddie co nieco straciła ze swojej przebojowości. Trudno jej się dziwić – siostra przegrała walkę z rakiem piersi, a widmo choroby wisi także i nad nią. Nieutulony żal, który tłumiła, by nie obciążać nim innych, przygniata jej duszę. Jej tęsknota może udzielić się czytelnikowi, a przepełnione bólem wspomnienia rozdzierają serce. Przeszłość nie pozwala jej budować przyszłości. Jest rozdarta – z jednej strony chciałaby ulec porywom serca i pozwolić sobie i Beckettowi na coś więcej, a drugiej jednak nie potrafi uciszyć rozumu, który podpowiada, że nie powinna się z nikim wiązać. Choć do pewnego stopnia rozumiem powody, dla których unikała zaangażowania, w pewnym momencie jej upór i niezdecydowanie zaczynały mnie już denerwować. Miałam ochotę potrząsnąć ją, by wreszcie zdecydowała się na coś, dała Becksowi szansę i zakończyła w końcu tę zabawę w kotka i myszkę.
Sam Beckett ogromnie zyskał w moich oczach. Już wcześniej go lubiłam za jego humor i lojalność. W Slow Burn autorka zrobiła z niego prawdziwy ideał faceta – wyrozumiały, pełen ciepła, wsparcia i doprawdy iście anielskiej cierpliwości. Niejeden facet dałby sobie na jego miejscu spokój, ale nie on. Skradł tym samym moje serce bez reszty.

Slow Burn to nie jest zwyczajny, płytki erotyk, który został napisany tylko po to, by na chwilę rozpalić wyobraźnię i o nim zapomnieć. Kristy Bromberg po raz kolejny udowadnia, że choć nie brakuje w jej książkach pikantnych scen, to są zdecydowanie czymś więcej, niż tylko płomiennym romansem. Slow Burn to powieść o stracie, o życiu i śmierci, o walce z przeciwnościami losu. To powieść, która pokazuje, jak ważne jest wsparcie w trudnych chwilach. To wreszcie powieść, która choć jest przepełniona smutkiem, potrafi także rozpalić w sercu iskierkę nadziei.

MOJA OCENA: 8/10

Polecam Slow Burn z całego serca. Jeśli jesteście wielbicielkami intensywnych historii miłosnych, które mają w sobie coś więcej, to jest to książka stworzona dla Was.
Zaczytanego dnia,


Szczegółowe informacje:
Tytuł: "Slow Burn. Kropla drąży skałę"
Autor: K. Bromberg
Tytuł oryginalny: "Slow Burn"
Tłumaczenie: Marcin Michnik
Seria: Driven – tom VI
Wydawnictwo: Editio
Rok wyd.: 2016
Stron: 400
Oprawa: miękka
Cena okładkowa: 39,90 zł






Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Editio.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj w Zaczytanej Dolinie!
Cieszę się, że tutaj zawitałeś. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie ważny i sprawia mi ogromną radość. Dzięki nim mogę również dowiedzieć się, co robię dobrze, a co źle. Nie bój się wypowiedzieć swojego zdania. :)
Ze swojej strony proszę tylko o wzajemny szacunek. :)


Żeby skomentować post, nie trzeba się logować. Zachęcam także do polubienia profilu ma facebooku i obserwowania na instagramie!