Pierwszą część Pieśni lodu i ognia George'a R.R. Martina przeczytałam, albo raczej wymęczyłam, dwa lata temu. Czytanie Gry o tron nie było łatwe i zajęło mi dwa miesiące, ale uparłam się, że jeśli chcę oglądać serial, muszę najpierw przeczytać książki. Do niedawna nadal trzymałam się tego postanowienia, aż pod koniec marca złamałam się i obejrzałam wszystkie pięć sezonów. Serial zrobił mi taki apetyt na książki, że w kwietniu sięgnęłam po Starcie królów. Jak mi się spodobało?



