W grudniu po raz pierwszy zetknęłam się z twórczością Marcina Brzostowskiego. Złote spinki Jeffreya Banksa było lekką, pełną humoru powieścią gangsterską. Po tak obiecującej lekturze zgodziłam się sięgnąć po kolejną książkę tego autora, Podpalę wasze serca!. Obydwie te pozycje to dwa zupełnie różne światy i, niestety, ta odsłona twórczości Marcina Brzostowskiego kompletnie nie przypadła mi do gustu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą E-bookowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą E-bookowo. Pokaż wszystkie posty
piątek, 3 lutego 2017
piątek, 16 grudnia 2016
Złote spinki Jeffreya Banksa – Marcin Brzostowski
Szaro za oknem, krótkie dni, długie wieczory – jesienno-zimowa aura szybko może wpędzić nas w depresyjny nastrój. Najlepszym lekarstwem na taką przypadłość jest lekka, okraszona humorem lektura. Taką właśnie lekturą może być powieść gangsterska Marcina Brzostowskiego, Złote spinki Jeffreya Banksa.
czwartek, 18 czerwca 2015
PREMIERA: Oddawaj różdżkę, Phong! – Łukasz Wasilewski
Warszawa, trzy kobiety i On. Zosia to młoda, odnosząca sukcesy, atrakcyjna pisarka. Tatiana jest rudowłosą, ponętną, zakochaną w Beatlesach call girl. Natalia zajmuje się ilustrowaniem książek dla dzieci i uwielbia Batmana, to dziewczyna z duszą geeka oraz afro na głowie. Tym trzem kobietom namiesza w głowach i życiu On - tajemniczy Szatyn. Kim jest? Jakie skrywa sekrety? Jakie konsekwencje wynikną z jego znajomości z trzema warszawiankami? O tym możecie przeczytać w debiutanckiej powieści Łukasza Wasilewskiego "Oddawaj różdżkę, Phong!".
Widząc tytuł, w którym pojawia się słowo "różdżka", wielu z Was pomyśli pewnie, że mamy do czynienia z fantastyką. Błąd. "Oddawaj różdżkę, Phong!" trudno mi zakwalifikować do jednej określonej kategorii, ale z pewnością nie byłaby to fantastyka. To powieść, którą można by nazwać komedią romantyczną, ale wyrywa się ona z jej standardowych ram. Łukasz Wasilewski dodał do niej sporą dawkę męskiej przyjaźni, hojnie zaczerpnął z popkultury, dorzucił kilka zaskakujących znajomości, a całość okrasił posypką z absurdu. "Oddawaj różdżkę, Phong!" to dość specyficzne danie. Dla jednych (tak jak dla mnie) będzie smacznym kąskiem, jednakże nie zasmakuje każdemu. Dla kogoś, kogo wiedza na temat popkultury kuleje, może okazać się niestety niezrozumiałe.
Przeczytanie książki zajęło mi trzy wieczory. Muszę powiedzieć, że gdzieś w trzecim rozdziale był moment, gdy miałam ochotę rzucić czytnik w kąt. Kiedy z ust Szatyna padła jednocześnie tak znienawidzona i uwielbiana w internecie uwaga pt. "kobiety do garów", moja wewnętrzna feministka (nie wiedziałam nawet, że ją mam) nagle się obudziła, żądna sprawiedliwości za taką zniewagę. Szkoda byłoby jednak zniszczyć niewinne urządzenie, tak więc, mimo wszystko czytałam dalej, mając nadzieję, że dalsza lektura zyska moje rozgrzeszenie. Na szczęście tak się stało, gdy coraz lepiej poznawałam Szatyna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Informacja
Na blogu zainstalowany jest zewnętrzny system komentarzy Disqus. Więcej o nim w Polityce Prywatności.
Na blogu zainstalowany jest zewnętrzny system komentarzy Disqus. Więcej o nim w Polityce Prywatności.





