Kiedy sięgam po romans, oczekuję historii, która mnie porwie, oczaruje i będzie pełna emocji. Oczekuję powieści, po przeczytaniu której będę czuła usatysfakcjonowanie poznaną fabułą i bohaterami. Jakiś czas temu miałam okazję sięgnąć po Arsena Mii Asher. Owszem, lektura dostarczyła mi silnych emocji, jednak niezupełnie takich, jakich oczekiwałam. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, bym odczuwała taką nienawiść i pogardę w stosunku do głównego bohatera książki.



