środa, 20 maja 2015

Zniszcz ten dziennik – Keri Smith

Książki "Zniszcz ten dziennik" Keri Smith przedstawiać chyba nie muszę. A może jednak? Może, Drogi Czytelniku, jeszcze o niej nie słyszałeś? No dobrze, a więc jednak ją przedstawię.


"Zniszcz ten dziennik. Kreatywna destrukcja" to książka, która ma za zadanie, poprzez polecenia w niej zawarte, pobudzić do kreatywności. Sądzę, że widząc tytuł, domyślacie się, co jest ich celem? Zgadza się - totalna, ale kreatywna przy tym, destrukcja. Keri Smith zaserwowała zadania, które u każdego szanującego się bibliofila spowodują ból głowy i mdłości. No bo jak inaczej zareagować, kiedy autorka zachęca do między innymi wyrywania stron, wylewania na książkę różnych płynów, czy ciągnięcia jej na sznurku za sobą podczas spaceru? Poniżej kilka zdjęć ze środka książki, na których zobaczyć można niektóre z najbardziej destrukcyjnych poleceń.




Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o tej książce, stwierdziłam, że to głupi pomysł. Od kiedy byłam mała, wpajano mi szacunek do książek. Niszczenie książki, na którą wydało się 30 zł, jest poza moim pojęciem. Burzyłaby się przeciwko temu każda komórka mojego ciała. 

Zdanie zmieniłam, gdy zobaczyłam, że do poleceń w "Zniszcz ten dziennik" można podejść z przymrużeniem oka i wykonać je twórczo, a nie destrukcyjnie. Oczywiście, bez problemu znajdziemy zdjęcia czy filmiki, na których zobaczymy efekty bardzo dosłownego podejścia do zadań - te dzienniki, kiedy ich właściciele już z nimi skończą, to obraz nędzy i rozpaczy. Podarte, ubrudzone, rozpadające się... mimo że Keri Smith do tego zachęca, trochę przykro oglądać książkę w takim stanie. Ale wracając do twórczego podejścia - wyobraźnia jest nieograniczona, a polecenia można wykonać na różne sposoby, wcale nie krzywdząc tym książki. Widząc wszystkie te cudowne prace, sama zapragnęłam ją mieć. Nie trzeba też płacić "Zniszcz ten dziennik" 30 zł - zawsze można poszukać i znaleźć tańszą ofertę.

A więc, kiedy książka należała już do mnie, wyciągnęłam ołówki, kredki, długopisy, cienkopisy i zabrałam się do działania. Pierwsza rzecz - "Dziennik" trzeba podpisać:


Podpisy mogłam zrobić lepiej, ale to było pierwsze, co zrobiłam, więc potraktować to można jako rozgrzewkę. Jedno z kolejnych zadań i kot - to dosyć popularny motyw na tej stronie. Nie starałam się, by rysunek ten był realistyczny.


Nie wyobrażałam sobie, by wycierać nogi w "Dziennik" i skakać po nim, stąd pomysł na ślady stóp i wycieraczkę ze śladami "brudu".


Zadanie z kawą - to jedno z niewielu miejsc, gdzie bardziej dosłownie podeszłam do zadania. Trochę pochlapałam kawą, trochę odcisnęłam śladów kubków. Na drugiej stronie pojawiło się logo kawiarni Central Perk z jednego z moich ulubionych seriali - "Przyjaciół".


Jak podnieść "Dziennik" bez użycia rąk? Oczywiście, przy pomocy różdżki i zaklęcia "Vingardium Leviosa"! To również popularny pomysł. W końcu któż nie chciałby żyć w świecie rodem z "Harrego Pottera"?


"Udawaj, że mażesz po kopercie podczas rozmowy telefonicznej." Początkowo były tutaj inne rysunki, ale stwierdziłam, że są kiepskie, więc przykryłam je mozaiką z kropli. Rysowana była długopisem, więc trochę czasu zajęła.


Kolejne miejsce, gdzie zrobiłam "Dziennikowi" niewielką krzywdę. Łapka narysowana białą kredką, ale ślady zadrapań zrobione cyrklem. Obok pojawiły się kotki i tekst piosenki, jaką w "Teorii wielkiego podrywu" mama śpiewała choremu Sheldonowi. Kotki nie są moim pomysłem, kiedyś znalazłam w sieci grafikę z nimi, bardzo mi się spodobała, więc przerysowałam je do "Dziennika".


"Jedno słowo" - skojarzyło mi się to z tekstem z książki "Gwiazd naszych wina". To jedna z tych książek, które na zawsze zostają w pamięci, więc musiałam umieścić motyw z nią związany w "Zniszcz ten dziennik".


Ostatnio wykonany rysunek. "Połącz ze sobą te dwie strony". Wpadłam na pomysł, że narysuję Pocahontas i Johna Smitha - mimo tylu różnic, połączyła tych dwoje miłość.


Osobiście uważam, że takie podejście do książki "Zniszcz ten dziennik" jest o wiele ciekawsze, niż przeprowadzenie na nim totalnej destrukcji. To rozwija kreatywność, odpręża, pozwala się zrelaksować. Zniszczyć coś jest bardzo łatwo, trudniej jest coś stworzyć. Ja zamierzam dalej nadawać mu duszę i być może, za jakiś czas, pokażę, co nowego się w nim znalazło.

Moja ocena: 6/10


Szczegółowe informacje:
Tytuł: "Zniszcz ten dziennik. Kreatywna destrukcja"
Autor: Keri Smith
Tytuł oryginalny: "Wreck this journal. To create is to destroy"
Tłumaczenie: Julia Tokarczyk
Wydawnictwo: KE Liber
Rok wyd.: 2014
Stron: 244
Oprawa: miękka
Cena okładkowa: 29,99 zł
Witaj w Zaczytanej Dolinie!
Cieszę się, że tutaj zawitałeś. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie ważny i sprawia mi ogromną radość. Dzięki nim mogę również dowiedzieć się, co robię dobrze, a co źle. Nie bój się wypowiedzieć swojego zdania. :)
Ze swojej strony proszę tylko o wzajemny szacunek. :)


Żeby skomentować post, nie trzeba się logować. Zachęcam także do polubienia profilu ma facebooku i obserwowania na instagramie!