wtorek, 9 sierpnia 2016

Tydzień z Colleen Hoover #2: Never never – Colleen Hoover, Tarryn Fisher

Witam Was w drugim dniu Tygodnia z Colleen Hoover. Wtorek stoi pod znakiem recenzji najnowszej powieści, którą Colleen Hoover napisała wspólnie z Tarryn Fisher. Przyznam, że pomysł na fabułę jest naprawdę zaskakujący, ale nie uprzedzajmy faktów.

Wyobraźcie sobie, jesteście w szkolnej klasie i nagle uświadamiacie sobie, że nie wiecie, jak się tam znaleźliście. Nie to jest jednak najgorsze. Nie wiecie, kim jesteście, jak brzmi wasz głos, jak wygląda wasza twarz. Nie macie pojęcia, gdzie mieszkacie, ani kogo znacie. Wszelka wiedza na temat waszego istnienia wyparowała wam z głowy. To właśnie przydarzyło się Charlie. Dziewczyna nie ma pojęcia, kim jest. Wkrótce odkrywa, że nie jest jedyną osobą, którą spotkała dziwna amnezja. To samo przeżywa Silas – chłopak, który, jak wskazują na to wszelkie znaki, kiedyś był jej bliski. Bardzo bliski. Kiedyś wiele ich łączyło, a dzisiaj niczego z tego nie pamiętają. Co im się przytrafiło? Dlaczego wiedzą, czym jest Google, jak działa nawigacja w samochodzie, znają słowa piosenek, a nie mają pojęcia, co robili poprzedniego dnia? Ze strzępków informacji, jakie udaje im się odnaleźć, starają się poskładać prawdę. Jednak to, czego mogą się dowiedzieć, nie musi im się spodobać. Jaki obraz ich samych wyłoni się z poszukiwań? Czy dowiedzą się, co im się przytrafiło i, co ważniejsze, dlaczego im się to stało?

Pomysł, by fabuła książki została oparta o amnezję głównych bohaterów, był strzałem w dziesiątkę. Już na samym początku pojawia się wiele pytań, a ich ilość z każdą kolejną stroną i każdą nową informacją tylko się mnoży. Charlie i Silas są jak błądzący we mgle. Otoczeni przez osoby, których nie pamiętają, skazani są na samodzielną walkę o pamięć i prawdę. Wśród ogromu informacji, które udaje im się pozyskać, muszą rozstrzygnąć, które z nich są istotne, a które nie mają znaczenia. Łatwo coś przeoczyć, kiedy nie wiadomo, czego szukać. Każdy nowy trop może skierować poszukiwania na zupełnie nowy tor. Prawda jednak nie zawsze bywa łatwa, a wiedza o sobie może również przerazić. Czy nadal będą chcieli odzyskać siebie i swoją przeszłość, kiedy na jaw wyjdzie coś, czego nie chcieliby wiedzieć? Czy dadzą radę zmierzyć się z konsekwencjami prawdy?

W oryginale Never never wydane zostało jako trzy osobne nowele. U nas na szczęście zebrano je w całość i wydano jako jedną książkę. To było bardzo dobre posunięcie, bo nie wyobrażam sobie dłuższego czekania na odkrycie prawdy. Narratorami w książce są Charlie i Silas. Rozdział pisane z perspektywy każdego z nich przeplatają się ze sobą. Możemy dzięki temu dowiedzieć się, jak każde z nich czuje się w sytuacji, w jakiej się znalazło, jak odbiera fakty, które przed nimi się ujawniają, w jakim kierunku podążają ich myśli. To wszystko sprawia, iż podczas lektury nie czułam się jedynie obserwatorką opisywanych wydarzeń. Mogłam poczuć się jak ich uczestniczka, skazana na uzupełnienie luki w pamięci.

Autorki stworzyły ciekawą opowieść, która wciąga od samego początku. Pytanie o to, co przydarzyło się bohaterom i chęć poznania na nie odpowiedzi, nie pozwalają oderwać się od książki. Każda nowa informacja tworzy nowe scenariusze tego, co mogło się wydarzyć. W którym kierunku podążyły Hoover i Fisher? Jakaś tajemnicza przypadłość, jakieś paranormalne wydarzenie, a może wyparcie spowodowane traumą? Przed czytelnikiem staje niezła zagwozdka, a dochodzenie do prawy nie pozwala odłożyć książki do samego końca. Nie samo jednak śledztwo Charlie i Silasa jest tym, co przyciąga uwagę w tej książce. Z przyjemnością obserwowałam, jak tych dwoje poznaje się na nowo.

Przyznam szczerze, że chociaż książka była naprawdę ciekawa, to jednak sądziłam, że zakończenie potoczy się w trochę innym kierunku. Czegoś mi w nim zabrakło. Autorki stworzyły dosyć zawiłą historię, ale chyba zbyt szybko ją zakończyły, przez co czuję pewien niedosyt. Być może Never never nie znajdzie się w ścisłej czołówce moich ulubionych powieści Colleen Hoover, jednak na pewno o niej nie zapomnę. Choć Never never do ideału co nieco brakuje, mimo wszystko nadal uważam, że warto ją przeczytać i mogę Wam ją polecić.

MOJA OCENA: 7/10

Na koniec pora na drugi element hasła konkursowego. :)

element hasła #2:
"COLLEEN"

Czytaliście już Never never? Jak Wam spodobała się taka odsłona twórczości Colleen Hoover? Podzielicie się w komentarzach Waszymi wrażeniami. A może lektura książki dopiero przed Wami? Jak bardzo nie możecie się jej doczekać? ;)
Wszystkie posty z cyklu Tydzień z Colleen Hoover znajdziecie tutaj. Już jutro przekonacie się, co kryje się pod środowym tytułem Najlepsze z najlepszych. Zapraszam! :)
Zaczytanego dnia,


Szczegółowe informacje:
Tytuł: "Never never"
Autor: Colleen Hoover, Tarryn Fisher
Tytuł oryginalny: "Never never"
Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski
Wydawnictwo: Moondrive
Rok wyd.: 2016
Stron: 392
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 39,90 zł







Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Otwarte.

Źródła zdjęć:
fanpage Colleen Hoover, fanpage Moondrive

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj w Zaczytanej Dolinie!
Cieszę się, że tutaj zawitałeś. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie ważny i sprawia mi ogromną radość. Dzięki nim mogę również dowiedzieć się, co robię dobrze, a co źle. Nie bój się wypowiedzieć swojego zdania. :)
Ze swojej strony proszę tylko o wzajemny szacunek. :)


Żeby skomentować post, nie trzeba się logować. Zachęcam także do polubienia profilu ma facebooku i obserwowania na instagramie!