czwartek, 18 czerwca 2015

PREMIERA: Oddawaj różdżkę, Phong! – Łukasz Wasilewski

Warszawa, trzy kobiety i On. Zosia to młoda, odnosząca sukcesy, atrakcyjna pisarka. Tatiana jest rudowłosą, ponętną, zakochaną w Beatlesach call girl. Natalia zajmuje się ilustrowaniem książek dla dzieci i uwielbia Batmana, to dziewczyna z duszą geeka oraz afro na głowie. Tym trzem kobietom namiesza w głowach i życiu On - tajemniczy Szatyn. Kim jest? Jakie skrywa sekrety? Jakie konsekwencje wynikną z jego znajomości z trzema warszawiankami? O tym możecie przeczytać w debiutanckiej powieści Łukasza Wasilewskiego "Oddawaj różdżkę, Phong!".

Widząc tytuł, w którym pojawia się słowo "różdżka", wielu z Was pomyśli pewnie, że mamy do czynienia z fantastyką. Błąd. "Oddawaj różdżkę, Phong!" trudno mi zakwalifikować do jednej określonej kategorii, ale z pewnością nie byłaby to fantastyka. To powieść, którą można by nazwać komedią romantyczną, ale wyrywa się ona z jej standardowych ram. Łukasz Wasilewski dodał do niej sporą dawkę męskiej przyjaźni, hojnie zaczerpnął z popkultury, dorzucił kilka zaskakujących znajomości, a całość okrasił posypką z absurdu. "Oddawaj różdżkę, Phong!" to dość specyficzne danie. Dla jednych (tak jak dla mnie) będzie smacznym kąskiem, jednakże nie zasmakuje każdemu. Dla kogoś, kogo wiedza na temat popkultury kuleje, może okazać się niestety niezrozumiałe.

Przeczytanie książki zajęło mi trzy wieczory. Muszę powiedzieć, że gdzieś w trzecim rozdziale był moment, gdy miałam ochotę rzucić czytnik w kąt. Kiedy z ust Szatyna padła jednocześnie tak znienawidzona i uwielbiana w internecie uwaga pt. "kobiety do garów", moja wewnętrzna feministka (nie wiedziałam nawet, że ją mam) nagle się obudziła, żądna sprawiedliwości za taką zniewagę. Szkoda byłoby jednak zniszczyć niewinne urządzenie, tak więc, mimo wszystko czytałam dalej, mając nadzieję, że dalsza lektura zyska moje rozgrzeszenie. Na szczęście tak się stało, gdy coraz lepiej poznawałam Szatyna.

sobota, 13 czerwca 2015

Jak dziecko w sklepie z cukierkami (unboxing)

Co robi książkoholik, kiedy odkryje nową dla siebie księgarnię internetową? Ogląda, sprawdza, jakie są ceny. Patrzy, czy książki, które planuje kupić, lub które kiedyś mu się spodobały, są w atrakcyjnych cenach. Przegląda, obiecując sobie, że tylko popatrzy. Znacie to? A znacie też ten moment, kiedy pierwsza książka ląduje w koszyku, a obietnica, że tylko pooglądam, idzie się, mówiąc delikatnie, bujać? No właśnie. Tutaj zaczyna się walka między wewnętrznym dzieckiem, które czuje się jak w sklepie z cukierkami, a silną wolą, która z każdą chwilą słabnie, próbując przebić się krzyczy, że na półkach leżą nieprzeczytane książki. Oczywiście, wewnętrzne dziecko w końcu zwycięża, naspeedowane perspektywą słodyczy, którą poczuje, jak tylko paczka znajdzie się w moich łapkach. Ostatnie zawahanie... no i klik, zamówienie złożone.

Tak właśnie parę dni temu znowu uległam, kiedy odkryłam księgarnię internetową czytam.pl. Dowiedziałam się o niej z jakiegoś komentarza na jednej z czytelniczych grup na facebooku. Z której? Nie pamiętam, ale Ty, któryś o niej napisał, bądź błogosławiony i przeklęty jednocześnie. ;)

czwartek, 11 czerwca 2015

Zaplątani – Emma Chase

Kiedy ujrzałam okładkę Zaplątanych, a na niej hasła zapewniające o tym, że jest to najzabawniejsza, najbardziej seksowna książka, a na dodatek przedstawi ona nam, kobietom, męski punkt widzenia na świat i związki, pomyślałam, że to pewnie spora przesada. Mimo to zdecydowałam się na tę książkę i po przeczytaniu jej stwierdzam jednak, że przesady w tych obietnicach nie ma.

Drew Evans to typowy playboy. Bogaty, pewny siebie, nieziemsko przystojny, inteligentny. By oczarować kobietę, wystarczy jeden jego uśmiech. Nie narzeka na brak zainteresowania i korzysta z tego bez skrępowania, traktując kobiety jak jednorazowe chusteczki. Podczas jednego z cotygodniowych "polowań", na drodze Drew staje Kate Brooks, która pozostaje obojętna na jego urok. W pracy czeka go niespodzianka,  gdy kobieta okazuje się nową pracownicą w jego biurze. Jej pojawienie się sprawia, że Drew porzuca swoje zasady, chcąc ją zdobyć. Sądzicie, że brzmi jak dość oklepana i standardowa fabuła powieści erotycznych? Owszem, ale to dopiero początek. Bowiem by książka była ciekawsza, Emma Chase rzuciła swoim bohaterom kilka kłód pod nogi. Powiem jeszcze tylko, że nie ma lepszego sposobu by skomplikować im życie, niż "małe" współzawodnictwo. Reszty musicie dowiedzieć się sami.

środa, 10 czerwca 2015

Moje książkowe nawyki TAG

Cześć! Mam dzisiaj dla Was TAG, ale tym razem nie będzie to TAG poświęcony książkom, ale mnie i moim nawykom czytelniczym. Widziałam go na blogu Galeria Książek i postanowiłam zrobić go u siebie, coby nie hulał tutaj wiatr, kiedy akurat nie ma nowych recenzji.
Tak na marginesie, w kolejnej recenzji będziecie mogli przeczytać o "Zaplątanych" Emmy Chase. Ale wróćmy do tematu. Zaczynamy!

1. Czy masz w domu konkretne miejsce do czytania?
Nie. Mogę czytać wszędzie. Fotel w salonie, kiedy wokół mnie wiele się dzieje; łóżko w moim pokoju, przy włączonej muzyce; niewygodne krzesło w kuchni; leżak na balkonie czy w ogrodzie. Zdarzało mi się nawet czytać, ćwicząc na rowerze stacjonarnym. Jeśli chcę zanurzyć się w świecie fikcji, potrzebuję tylko książki i czegoś, na czym mogę usiąść.

2. Czy w trakcie czytania używasz zakładek czy może przypadkowych rzeczy?
Używam zakładek. Często dołączane są do paczek, kiedy zamawiam książki. Moją ulubioną jest zakładka ze zdjęciem Michela Jacksona z okładki płyty "Thriller 25", na którym Michael, w czerwonej kurtce i czerwonych spodniach jest otoczony przez zombie. Dostałam ją do książki, która była wydana również z okazji 25-lecia jego płyty. Tak, uwielbiam jego twórczość. Może kiedyś pojawi się tutaj recenzja jakiejś z jego (lub o nim) książek.

niedziela, 7 czerwca 2015

Miniaturzystka – Jessie Burton

Kiedy po raz pierwszy przeczytałam opis Miniaturzystki, wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę i że kiedyś na pewno ją sobie kupię. Opis mnie zaintrygował, a okładka książki urzekła - ta ilustracja domku dla lalek z XVII wieku jest po prostu urocza. Muszę powiedzieć, że zdarzyło mi się widzieć kilka recenzji tej książki na innych blogach i przyznam, że gdybym ich nie ujrzała, miałabym jeszcze większą przyjemność z czytania. W recenzjach tych, ich autorki (bądź autorzy, nie pamiętam) opisywali, jakie tematy porusza Miniaturzystka. Wiedząc to, szybciej domyśliłam się rozwiązania pewnych tajemnic. Ba, powiedzieć mogę, że od pierwszej strony zżerała mnie ciekawość, kogo będą dotyczyły dane kwestie. Chciałam jak najszybciej się tego dowiedzieć. Dlatego postanowiłam, że w swojej recenzji nie napiszę o tym, o czym ja dowiedziałam się przed lekturą. Skupię się na tym, o czym jest książka i jakie mam po niej wrażenia. Nie chcę spoilerować, dlatego tak będzie według mnie najlepiej. Im mniej wiesz przed rozpoczęciem czytania, tym bardziej książka wciąga, a ta konkretna, jaką jest Miniaturzystka, na pewno Cię wciągnie i nie pozwoli o sobie zapomnieć, gdy będziesz musiał powrócić do rzeczywistości.

sobota, 6 czerwca 2015

W Dolinie Muminków – Tove Jansson


Witajcie ponownie w świecie Muminków! W Dolinie Muminków to trzeci tom serii autorstwa Tove Jansson. Recenzję tomu pierwszego znajdziecie tutaj, drugiego natomiast tutaj.

Jesteście ciekawi, jakie przygody spotkają Muminka i jego przyjaciół tym razem? W Dolinie zawitała wiosna, po przebudzeniu z zimowego snu, Muminek wraz z Włóczykijem i Ryjkiem, wybierają się, by zdobyć najwyższy szczyt pobliskich gór. Znajdują tam kapelusz i kiedy postanawiają zabrać go do domu, nie spodziewają się, jakie pociągnie to za sobą konsekwencje. Kapelusz jest bowiem zaczarowany i nigdy nie można być pewnym, co stanie się, gdy coś znajdzie się w jego środku. O ile latające obłoczki czy sok malinowy to dość przyjemne rzeczy, to już tego samego nie można powiedzieć o zmienianiu się w dziwne stwory. Kapelusz i następstwa jego magicznych właściwości to nie jedyne przygody, jakie spotkają naszych ulubieńców. Cała rodzina wyruszy na Wyspę Hatifnatów, a przybycie Topika i Topci pociągnie za sobą wizytę stwora, który wielu dzieciom, podczas oglądania serialu, jeżył włos na głowie. Jak to się wszystko skończy? O tym musicie przekonać się sami.

wtorek, 2 czerwca 2015

Maybe Someday – Colleen Hoover

W Maybe Someday, najnowszej książce, która pojawiła się na polskim rynku, Colleen Hoover zabiera nas w świat emocji ukrytych między słowami oraz muzyki, którą odczuwa się każdą komórką ciała. 

Muszę przyznać, że naprawdę ciężko zebrać mi myśli, bo tak wiele chciałabym o tej książce powiedzieć, a jednocześnie tak bardzo nie chcę nikomu psuć przyjemności czytania i boję się, że powiem coś, co zdradzi jakiś ważny element fabuły. Jedno jest pewne. Maybe Someday to książka, kolejna autorstwa Colleen Hoover, która zostanie w mojej pamięci, bo jest naprawdę wyjątkowa i ciężko jest chyba znaleźć drugą taką. Co w niej jest takiego wyjątkowego? O tym troszeczkę później. Najpierw kilka zdań o treści.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Dzień Dziecka, czyli urodzinowy prezent

Witajcie! Dzisiaj Dzień Dziecka, więc wszystkim, dzieciom oraz dorosłym, którzy nie zapomnieli o swoim wewnętrznym dziecku, życzę samych radości, uśmiechu i spełnienia wszystkich marzeń. :)

Tak się składa, że urodziłam się w Dzień Dziecka, dokładnie 28 lat temu. Moja 7-letnia siostrzenica nie jest z tego powodu zadowolona i najchętniej zmieniłaby mi datę urodzin, o czym mówi mi co roku od paru lat. Uważa, że to niesprawiedliwe, że Dzień Dziecka jest też moim osobistym świętem. ;)

Ale nie o tym chciałam  napisać. Chciałam się pochwalić. Wiem, ledwo dwa dni temu wstawiłam majowy stosik, a tutaj znów pokazuję nowe książki. Nie mogłam się powstrzymać. Po prostu nie wytrzymałabym do końca miesiąca. Rzadko dostaję książki w prezencie. W tym roku, w ramach prezentu, mogłam liczyć na mały przelew. A co jest najlepszym prezentem dla książkoholika? Więcej książków!!! Tak więc skorzystałam jeszcze z promocji mojego ulubionego dyskontu książkowego Aros (-35% na wszystko do końca maja) i dzisiaj kurier zapukał do moich drzwi z paczuchą. Jesteście ciekawi, co znajdowało się w środku? Ta dammmmm:
Informacja
Na blogu zainstalowany jest zewnętrzny system komentarzy Disqus. Więcej o nim w Polityce Prywatności.