W wielu książkach spotkać się można ze znanym schematem - główny bohater jest przedstawicielem dobra, a na kartach powieści musi zmierzyć się ze złem przybierającym różne formy. Marie Lu w powieści Malfetto. Mroczne piętno stworzyła antybohatera, który zmierzyć musi się przede wszystkim ze złem skrytym w swojej duszy. Nie powiem, bym jeszcze nie spotkała się z takim pomysłem, ale przyznać muszę, że Marie Lu wykorzystała go w bardzo ciekawy sposób.
16-letnia Adelina Amouteru powinna oczekiwać odwiedzin zalotników chcących w niedalekiej przyszłości ją poślubić. Jednak nikt nie chce związać się z kimś takim, jak ona. Dziewczyna jest bowiem malfetto - naznaczoną. Kiedy Adelina była mała, kraj nawiedziła epidemia tajemniczej zarazy. Dorośli, którzy na nią zapadli, umierali. Na dzieciach choroba pozostawiła swoje znamię, oszpecając je. To jednak nie wszystko. Niektórzy malfetto zostali obdarzeni (a może przeklęci?) Mrocznym Piętnem, które obudziło w nich moce nie z tego świata.
Gdy Adelina ucieka z domu, chcąc uniknąć sprzedania, mroczne moce ujawniają się, doprowadzając do tragedii. Dziewczyna zostaje aresztowana i trafia w ręce Osi Inkwizycji, której celem jest zlikwidowanie malfetto zagrażających narodowi. To oznacza dla niej wyrok śmierci. Z pomocą Adelinie przychodzi Bractwo Sztyletu, którego członkowie noszą Mroczne Piętna. Obdarzeni różnymi mocami, ratują podobnych sobie, by zemścić się za prześladowania. Bohaterka trafia w sam środek walki o władzę. Komu zaufa? Jak rozwiną się jej mroczne moce? Jaką rolę odegra w tym wszystkim? Odpowiedź znajduje się w książce.



