Trochę mnie tutaj nie było, prawda? Jakiś taki mam niełatwy okres – mam o czym pisać, ale kiedy siadałam do komputera, by to zrobić, kończyło się tym, że bezmyślnie gapiłam się w ekran, nie mogąc sklecić sensownego zdania. Nie będę się rozwodziłam nad powodami takiego stanu, czasami wiele rzeczy potrafi przytłoczyć na tyle, że naprawdę trudno coś twórczego z siebie wykrzesać. Uznałam, że nic na siłę, stąd taka przerwa. Ale zamierzam wrócić, właśnie teraz.
Mam kilka książek do opisania, ale zanim się za nie zabiorę, chciałam zacząć od czegoś lżejszego. Dzisiaj wypada pierwszy dzień kalendarzowego lata, dlatego postanowiłam zrobić plany na letnie zaczytanie i oglądanie. Podobny plan zrobiłam na wiosnę (klik tutaj) i całkiem nieźle udało mi się go zrealizować. Spośród założonych tam pięciu książek, czterech filmów i trzech seriali nie sięgnęłam tylko po jedną książkę i jeden serial. A skoro tak dobrze go zrealizowałam, postanowiłam zrobić także coś podobnego na miesiące letnie.










