wtorek, 8 sierpnia 2017

Pod wrażeniem: Gra o tron S07E04

Czwarty odcinek siódmego sezonu Gry o tron za nami. Ach, co to było za widowisko! Jeśli porównać go do trzech poprzednich, to można powiedzieć, że dotąd niewiele się działo. W tym sezonie to do tej pory zdecydowanie najlepszy odcinek.

UWAGA, SPOILERY!
Jeśli nie oglądałeś jeszcze najnowszego odcinka Gry o tron, nie czytaj dalej.

Królewska Przystań
Cersei rozmawia ze zwierzchnikiem Żelaznego Banku. Mężczyzna podziwia szybkość Lannisterów w spłacaniu długów i obiecuje dalsze wsparcie, gdy tylko złoto dotrze do stolicy. Cersei mówi także, że Qyburn prowadzi rozmowy ze Złotą Kompanią, którą ma pomóc jej ustabilizować sytuację w Westeros. Grrr, jak mnie wnerwia ta postać. Życzę jej jak najgorzej.

Winterfell
Littlefinger rozmawia z Branem i oddaje mu sztylet, którym ten miał być zamordowany. Wspomina jego matkę, wyraża żal nad jej losem i tym, że nie był w stanie temu zapobiec, mówi o jego ucieczce za mur i tym, że powrócił w sam środek chaosu. Bran przypomina mu zdanie, jakie ten kiedyś wypowiedział do Varysa: „chaos jest drabiną”. Littlefinger w tym sezonie zachowuje się jak nie on. Podlizuje się jak ostatni wazeliniarz, koniecznie chce wkupić się w łaski Starków. Jak z Sansą nie wyszło, to może u Brana coś ugra. Żałosne.
Ich spotkanie przerywa Meera, która przyszła pożegnać się z Branem. Ten jak zwykle nie okazuje emocji czy wdzięczności za to, co dla niego zrobiła. Meera jest rozżalona, że nie obchodzi go śmierć Jojena, Hodora czy Laty (tyle spędziła z nim czasu, a dopiero teraz odkryła, że Bran to dupek?), o mało co sama też nie straciła przez niego życia. Bran odpowiada jej, że już nie jest tylko Branem, co Meera podsumowuje słowami: „ty umarłeś w tamtej jaskini”. No dobra, teraz rozumiem, czemu Bran jest tak wyzuty z emocji, ale to nie zmienia faktu, że jego postać jest totalnie irytująca i wkurza mnie ta pozbawiona emocji maska.
Arya wraca do Winterfell. Przy bramie ma miejsce małe spięcie ze strażnikami (nie ma to jak kompetentni ludzie broniący bram zamku), którzy nie wierzą jej w to, kim jest. Kiedy wreszcie udają się do Sansy, by powiadomić o gościu, ta dokładnie wie, gdzie szukać siostry. Spotykają się w krypcie przy grobie Neda, rozmawiają o Jonie, posągu ojca, śmierci Joffreya. Arya mówi jej o swojej liście, ale ta sądzi, że siostra żartuje (biedna Arya, nikt nie wierzy, że taka niepozorna dziewczynka może mordować ludzi). Sansa mówi jej, że Bran także wrócił. Obie mocno się zmieniły i dojrzały, a dawne siostrzane spory przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Z tych rodzinnych spotkań po latach w mojej ocenie najbardziej emocjonalne było spotkanie Sansy i Jona, reszta nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. Wyczekuję spotkania Jona z Aryą i mam nadzieję, że je zobaczę.
Siostry udają się do Brana, który siedzi na wózku w Bożym Gaju. Arya wita się z bratem. Bran mówi, że widział ją na rozstajach i dziwi jej się, że nie wybrała się do Królewskiej Przystani, jak planowała. (Bran najwidoczniej lubi się popisywać swoim darem.) Wspomina o jej liście, czym Sansa zyskuje potwierdzenie, że Arya nie żartowała na ten temat. Bran daje Aryi sztylet od Littlefingera, czym zaskakuje obie siostry – Sansę, bo ta dobrze wie, że Baelish nie daje niczego z dobroci serca, Aryę, bo nie spodziewała się jego obecności w Winterfell.
Brienne obserwuje Starków powracających z Bożego Gaju. Podrick mówi jej, że Catelyn byłaby z niej dumna (to było urocze). Później Brienne pojedynkuje się z Aryą, która chce z nią trenować, bo ta pokonała Ogara. Walka jest wyrównana, a Arya w niczym nie ustępuje Brienne swoimi umiejętnościami. Ich pojedynek kończy się remisem (przyjemnie się to oglądało, Arya walczyła jakby od niechcenia). Całą tę walkę obserwuje Sansa z Littefingerem, a po jej zakończeniu Bealish uśmiecha się do Aryi i kłania jej. Tutaj było widać, że Arya nie nabierze się na jego uśmieszki.

Smocza Skała
Daenerys idzie z Missandei po murach Smoczej Skały. Missandei tęskni za Szarym Robakiem i przyznaje, że między nimi doszło do wielu rzeczy. Te uśmieszki i ten ton Dany były świetne.
Jon zabiera Dany do jaskini, w której pokazuje jej ogromne złoża obsydianu. Zabiera ją jeszcze głębiej, gdzie znajdują się malunki naskalne, na których widnieją dzieci lasu, pierwsi ludzie oraz Inni. Jon mówi o tym, że dzieci lasy zjednoczyły swoje siły z ludźmi, by walczyć przeciwko wspólnemu wrogowi i teraz to samo musi zrobić Północ i wojska Daenerys. Ta odpowiada mu, że będzie dla niego walczyć, kiedy ten klęknie przed nią. Pyta go o to, czy jego duma jest ważniejsza od przetrwania jego ludzi. Ta scena mnie trochę zdenerwowała, bo nie było pokazane, co Jon powiedział czy zrobił w odpowiedzi na jej słowa. Klęknął czy nie? Nie lubię takich niedopowiedzeń.
Kiedy oboje opuszczają jaskinię, spotykają Tyriona i Varysa, którzy informują ją o zdobyciu Casterly Rock i klęsce Wysogrodu. Daenerys jest wściekła – chowa się na Smoczej Skale, podczas gdy jej sojusznicy giną. Ma dosyć sprytnych planów, chce wyruszyć na smokach i zaatakować stolicę. Zarzuca Tyrionowi, że nie chce krzywdy rodziny, kiedy ten stara się odwieść ją od tego pomysłu. Pyta Jona o radę, a ten odpowiada, że zdobyła serca ludzi, wprowadzając zmiany, jednak kiedy zacznie palić miasta i zamki, nie będzie niczym różniła się od innych władców. Nie da się ukryć, że sytuacja Daenerys jest nie do pozazdroszczenia. Wyruszając do Westeros była tak pewna siebie, a tutaj wszystko zaczyna się sypać, a siły wojskowe i sojusznicy się wykruszają.
Później Jon i Davos rozmawiają, idąc po murach. Cebulowy Rycerz pyta o to, co Jon myśli o Daenerys. Ten odpowiada, że ma dobre serce, a Davos żartuje sobie z niego, że Dany mu się podoba. (To było przezabawne, humor Davosa nie zawodzi.) Spotykają Missandei i rozmawiają o Daenerys i tym, co uczyniła dla niewolników i jak zdobyła ich serca. Na horyzoncie pojawia się statek Greyjoyów, którym przypływa Theon. Jon wychodzi mu na spotkanie i mówi, że tylko ze względu na to, co Theon uczynił dla Sansy, nie zabije go. Pyta go o flotę Greyjoyów i Yarę, a ten odpowiada, że przybył do Królowej po pomoc. Słyszy, że Królowa odleciała. To było zaskoczenie. W pierwszej chwili pomyślałam, że Jon zbywa go, bo go nie lubi.

Wojska Lannisterów
Wojska Lannisterów zbierają łupy wojenne. Zagarnięte złoto Tyrellów zabierają do Królewskiej Przystani, zabierają także zapasy, by zapewnić wyżywienie ludziom i jednocześnie pozbawić zapasów siły Daenerys. Bronn dostaje wór złota, ale domaga się zamku, co kiedyś obiecał mu Jaime. Pyta o Wysogród, ale Jaime zdecydowanie odmawia. Mówi, że po wojnie będzie mógł wybrać sobie dowolną twierdzę. Tutaj Bronn ze swoim ciętym językiem jakby wypełnił lukę po Lady Olennie. :D Następnie Jaime zleca Tarlym zbieranie zboża z wiosek mijanych po drodze.
Później Randyll Tarly melduje Jaime'owi, że złoto dotarło do stolicy, pozostało tylko dostarczyć zapasy (zatrudnili jakąś firmę kurierską z ekspresowymi przesyłkami, czy co?). Wojska się wleką, co Tarly radzi rozwiązać za pomocą chłosty. Jaime stwierdza, że wystarczy ostrzeżenie. Randyll odjeżdża, a Jaime i Bronn rozmawiają z jego synem, Dickonem. Bron wyśmiewa jego imię (to było dobre, prostacki żarcik, ale śmieszny). Jaime pyta o to, jakie ma wrażenia po bitwie. Dickon przyznaje, że to jego pierwsza bitwa i choć chwalebna, nie czuje się dumny. Walczył z ludźmi, których znał od dawna i nie był świadom realiów wojny, szczególnie towarzyszącego jej smrodu. Ich rozmowę przerywa Bronn, który słyszy tętent zbliżających się koni. W tej chwili wiedziałam już, że za chwilę będzie się działo.

Bitwa
Jaime nakazuje formować szyk bojowy. Zza horyzontu wyłania się horda Dothraków. Wojska Lannisterów ustawiają się, a Bronn radzi Jaime'owi uciekać. Jaime jest pewny siebie i nie zamierza tchórzyć, jest przekonany, że rozgromią nieprzyjaciela, ale mina mu rzednie, gdy widzi nadlatującego smoka z Deanarys na jego grzbiecie (tak się bali o nią, ale żadnej zbroi jej nie zrobili). Drogon wystrzeliwuje słup ognia, który robi wyrwę w szyku Lannisterów, umożliwiając szarżę Dothraków. Wojska ścierają się, rzeźnia totalna. Daenerys zaczyna palić wozy z zaopatrzeniem, a Jaime zwołuje łuczników. Chce strącić smoka i zabić Daenerys, ale strzały są nieskuteczne, odbijają się od łusek. Nakazuje Bronnowi odpalić skorpiona – balistę stworzoną przez Qyburna, a sam sięga po miecz. Nie idzie mu najlepiej i przed śmiercią ratuje go Dickon. Dothrakowie świetnie walczą i nawet Bron musi ratować się ucieczką przed jednym z nich. (Rewelacyjnie pokazana wojenna zawierucha – kompletny chaos, wszechogarniający ogień, płonący żołnierze). Zabija go strzałą ze skorpiona i przygotowuje balistę do walki ze smokiem. Tymczasem Tyrion obserwuje z pobliskiego wzgórza całą walkę i jest przerażony jej przebiegiem. Bron strzela do Drogona, ale chybia. Drugi strzał trafia celu i smok zaczyna spadać. Dramatyczna walka Drogona o opanowanie lotu kończy się sukcesem, balista zostaje zniszczona, a smok ląduje na ziemi. Dany schodzi ze smoka i chce wyrwać tkwiący w jego ramieniu pocisk, ale ten trzyma się mocno. Zauważa to Jaime, chwyta włócznię i szarżuje na Daenerys. Jest już blisko, gdy Drogon zasłania Matkę Smoków i zieje ogniem. W ostatniej chwili Bronn ratuje Jaime'a przed usmażeniem, zrzucając go z konia. Oboje wpadają do (dziwnie głębokiej) rzeki. Jaime opada na dno.
Ta bitwa to było coś. Totalnie trzymała w napięciu i trudno było zdecydować, komu kibicować w danej chwili. Z jednej strony lubię Jaime'a i Bronna i nie chciałam, żeby zginęli, a z drugiej chciałam, żeby Daenerys rozwaliła wojska Lannisterów. Z jednej strony byłam zła, że Bronn atakuje Drogona, no bo jak można podnosić rękę na smoki, a z drugiej nie chciałam też, by Drogon spalił Bronna za ten atak. I jeszcze to przygnębiające rozdarcie Tyriona – jest po stronie Daenerys, ale nie chce śmierci brata. Wow, po prostu wow! Uwielbiam, kiedy w krótkim czasie aż tyle dzieje się w tym serialu.

***
Ten odcinek to była petarda! Nie podoba mi się tylko jedno – to był jak dotąd najkrótszy odcinek w tym sezonie. Aż byłam zdziwiona, że nie trwał nawet tych 50 minut. No i jak można kończyć w takim momencie! Taki cliffhanger! Nie mogę doczekać się, by zobaczyć, co dalej. :)
A Wy? Oglądaliście? Jak Wam się podobało się to, co zobaczyliście w czwartym odcinku tego sezonu?


Źródło plakatu z grafiki: HBO

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj w Zaczytanej Dolinie!
Cieszę się, że tutaj zawitałeś. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie ważny i sprawia mi ogromną radość. Dzięki nim mogę również dowiedzieć się, co robię dobrze, a co źle. Nie bój się wypowiedzieć swojego zdania. :)
Ze swojej strony proszę tylko o wzajemny szacunek. :)


Żeby skomentować post, nie trzeba się logować. Zachęcam także do polubienia profilu ma facebooku i obserwowania na instagramie!