niedziela, 27 sierpnia 2017

Troje – Sarah Lotz

Powieść Troje przeleżała na mojej półce kawałek czasu. W pewnym momencie zastanawiałam się nawet, czy w ogóle kiedykolwiek ją przeczytam, ale fakt, że zostanie wydana jej kontynuacja, skłonił mnie do tego, by wreszcie się za nią zabrać. Gdybym wiedziała, jak bardzo wciągnie mnie ta książka, już dawno temu sięgnęłabym po nią.

Wydarzenia dnia, który zyskał miano Czarnego Czwartku, na zawsze odmieniły świat. Tego dnia na czterech różnych kontynentach rozbiły się cztery samoloty. Zginęły setki ludzi, ale katastrofy przeżyły cztery osoby. Jedna z nich, amerykańska kobieta, umarła wskutek odniesionych obrażeń, ale zanim zmarła nagrała wstrząsającą wiadomość. Pozostała trójka ocalonych to dzieci. Każde z nich wyszło z katastrofy bez szwanku, ale to nie oznacza, że po tym wydarzeniu nie zaszły z nich żadne zmiany. Wręcz przeciwnie. Wokół nich zaczynają dziać się dziwne rzeczy, pojawiają się także różne teorie próbujące wytłumaczyć ich cudowne ocalenie. Jedni widzą w tym zapowiedź biblijnej apokalipsy, inni interwencję istot pozaziemskich. Co tak naprawdę stało się tamtego dnia?

Troje to powieść nietypowa, bowiem zawiera w sobie, poza prologiem i epilogiem, fikcyjną książkę zatytułowaną Od katastrofy do spisku. Jej autorką jest dziennikarka, Eslpeth Martins. Książka ma formę zbioru wywiadów, reportaży, transkrypcji rozmów, zapisów korespondencji internetowej, artykułów prasowych. Martins dokumentuje w niej katastrofy i życie trójki ocalałych z nich dzieci, a także nakreśla wszelkie teorie spiskowe, jakie wokół nich powstały, opisuje ich rozwój i następstwa. Taka forma powieści sprawia, że cała ta historia zyskuje bardzo wiarygodny obraz. Aż w pewnym momencie można zacząć się zastanawiać, czy coś takiego – te wszystkie katastrofy – nie wydarzyło się naprawdę.

Trudno zakwalifikować Troje do jednego gatunku. Sarah Lotz miesza tutaj elementy thrillera, kryminału, science-fiction i horroru, podając to wszystko w otoczce literatury faktu. To jednak niczego powieści nie ujmuje, a wręcz przeciwnie. Dzięki temu zupełnie nie wiadomo, w którą stronę podąży fabuła książki oraz jaki finał, a tym samym jakie wytłumaczenie tajemnicy katastrof oraz ocalałych dzieci otrzymamy jako czytelnicy.

Książka naprawdę wciąga. Kolejni świadkowie zdarzeń i obecności Trojga dokładają swoją cegiełkę do opowieści – jedni pojawiają się w niej zaledwie na chwilę, są jedynie pośrednio związani ze sprawą i wnoszą do niej drobne szczegóły, inni stają się stałymi jej bohaterami, są bezpośrednio związani z ocalałymi dziećmi albo relacjonują działania ludzi snujących najróżniejsze teorie na ich temat. Świadkowie ci budują w ten sposób opowieść pełną tajemnic i spisków, od której naprawdę trudno się oderwać. Mnie zdecydowanie najbardziej ciekawiły fragmenty, w których do głosu dochodzili opiekunowie Trojga, bowiem to te fragmenty dodawały całej historii dreszczyku, budowały napięcie i nieraz przyprawiały o ciarki. Kolejne strony coraz bardziej podsycały moją ciekawość tego, czego teraz doświadczą opiekunowie dzieci, oraz tego, co naprawdę stało się z Jess, Hiro i Bobbym, że zaszły w nich takie zmiany. Z ogromnym zainteresowaniem i w sporym napięciu śledziłam także coraz śmielsze poczynania wyznawców teorii spiskowych, którzy w ocaleniu dzieci widzieli zapowiedź boskich planów. Zakończenie książki było zaskakujące i rzuciło zupełnie inne światło na całą historię. Ja byłam w pełni nim usatysfakcjonowana.

Troje to powieść ciekawie skonstruowana, ale moją uwagę zwróciła nie tylko porywającą historią. Sarah Lotz dobitnie pokazuje w niej, jak bardzo podatni jesteśmy na teorie spiskowe, szczególnie w obecnych czasach, gdy przepływ informacji jest tak nieograniczony i praktycznie każdy może zinterpretować je na własny sposób, zrobić z nich użytek, dodać coś od siebie i puścić dalej w świat w zmienionej, podkolorowanej wersji, która zacznie żyć swoim życiem. Za to należy się autorce spory ukłon.

Na koniec nie mogę nie wspomnieć o czymś, co mnie boli w tym, jak ta książka została wydana. Jej okładka to jakaś kompletna kpina. Nie dość, że jest miękka, to jeszcze strasznie cienka, więc pewnym jest, że jej rogi ucierpią podczas lektury. Mój egzemplarz ma jedynie lekko zagięty róg tylko z tego względu, że mam Legimi, w którym dostępna jest ta powieść, i czytałam ją na czytniku, bo inaczej pewnie byłby on w bardzo opłakanym stanie. Na zdjęciu tego nie ujęłam, ale brzegi kartek są czarne, co daje bardzo fajny efekt, nie zmienia to jednak faktu, że okładka Trojga to przykład na to, jak nie powinno się wydawać książek.

Troje to powieść wciągająca, tajemnicza, nieco mroczna i zdecydowanie nietypowa. Polecam!


Szczegółowe informacje:
Tytuł: "Troje"
Autor: Sarah Lotz
Tytuł oryginalny: "The Three"
Tłumaczenie: Arkadiusz Nakoniecznik
Seria: Troje – tom I
Wydawnictwo: Akurat
Rok wyd.: 2014
Stron: 480
Oprawa: miękka
Cena okładkowa: 39,99 zł






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj w Zaczytanej Dolinie!
Cieszę się, że tutaj zawitałeś. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie ważny i sprawia mi ogromną radość. Dzięki nim mogę również dowiedzieć się, co robię dobrze, a co źle. Nie bój się wypowiedzieć swojego zdania. :)
Ze swojej strony proszę tylko o wzajemny szacunek. :)


Żeby skomentować post, nie trzeba się logować. Zachęcam także do polubienia profilu ma facebooku i obserwowania na instagramie!