niedziela, 17 stycznia 2016

Angelfall. Penryn i Świat Po – Susan Ee

W listopadzie udało mi się odświeżyć sobie pierwszy tom trylogii Angelfall Susan Ee. Jedną z pierwszych książek, jakie planowałam przeczytać w styczniu był drugi tom. Jak w przypadku pierwszej części, drugą już wcześniej czytałam, ale sporo treści zatarło się w pamięci. Ponowna lektura niemniej jednak była tak samo przyjemna.

UWAGA! PONIŻSZY AKAPIT MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY Z PIERWSZEGO TOMU!
Po zniszczeniu gniazda aniołów Penryn wraz z matką i siostrą docierają do obozu ruchu oporu. Dziewczynie trudno zaakceptować to, co stało się z Paige. Mieszkańcy obozu patrzą na siedmiolatkę z przerażeniem. Kiedy w wyniku niefortunnego obrotu zdarzeń dziewczynka ucieka, Penryn rusza jej na ratunek. W międzyczasie, mimo nieobecności Raffe'a, nastolatka ma możliwość zajrzenia do jego przeszłości. Czego dowie się o aniele? Co jeszcze spotka ją podczas szalonej misji ratowania Paige? Jedno jest pewne: będzie się działo.

Ponowna lektura książki ma to do siebie, że im dalej się czyta, tym więcej przypomina się wydarzeń, jakie zaraz mają się wydarzyć. Nie umniejszało to jednak niczego z przyjemności, z jaką czytałam książkę. Owszem, nie miałam już elementu zaskoczenia, ale wiele innych rzeczy mi to wynagrodziło.

Nie potrafię mówić o Angelfall inaczej, niż w samych superlatywach. Jestem po prostu tą trylogią urzeczona. Brutalny i bezwzględny świat, z jakim zmagać musi się Penryn, która i bez anielskiej apokalipsy nie miała w życiu łatwo, opisany jest z niezwykłą precyzją. Susan Ee nie boi się zszokować czytelnika i niczego nie stara się złagodzić. Nie próbuje ubarwić trudnej codzienności, gdzie każdego dnia ludziom grozi niebezpieczeństwo nie tylko ze strony bezdusznych aniołów czy ich potwornych eksperymentów, ale także ze strony innego człowieka. Nie unika również barbarzyńskich scen, w których krew leje się strumieniami. Może dziwić, że skoro w treści znaleźć można tak brutalne sceny, to jakim cudem jestem tą książką urzeczona? Składa się na to kilka czynników, a realizm, z jakim Susan Ee opisała Świat Po, jest jednym z nich.

Angelfall nie byłoby tym, czym jest, gdyby nie jego bohaterowie. Penryn i Raffe od samego początku skradli moje serce. Niewiele jest chyba bohaterek, o których mogę powiedzieć bez wahania, że je polubiłam, ale Penryn jest jedną z nich. Choć w porównaniu z aniołami jest tylko kruchą istotką, a niewiele więcej znaczy w porównaniu z dorosłymi mężczyznami, nigdy nie odpuszcza, gdy chodzi o życie bliskich jej osób. Jest przy tym dosyć zadziorna i diabelnie uparta. Raffe natomiast wydaje się być jedynym życzliwym wśród aniołów. Targa nim trudny dylemat - postąpić zgodnie z sercem czy rozumem? Chociaż w sporej części książki brakowało mi Raffe'a, to jego fizyczną nieobecność wynagrodziła mi możliwość poznania jego przeszłości. Lubię relację, jaka między nimi powstała - mimo iż są wrogami, mimo iż nie darzyli się sympatią od samego początku, jasne jest, że nie są sobie obojętni. Może to oklepane, ale ja lubię takie zakazane związki i gorąco im kibicuję.
Pisząc o bohaterach, nie mogę nie wspomnieć również o pewnych postaciach drugoplanowych, bez których ta trylogia by nie istniała. Postaciami tymi są siedmioletnia Paige, matka Penryn oraz bliźniacy Dee i Dum. Rodzina bohaterki gwarantuje niespodziewane zwroty akcji, a bliźniakom książka zawdzięcza sporą dawkę humoru.

Przy Angelfall nie można się nudzić, bo tyle się dzieje. Książkę przeczytałam w dwa wieczory. Rozdziały są dosyć krótkie, co jeszcze bardziej przyspiesza czytanie, a małe kłamstewko "jeszcze jeden rozdział" można powtarzać bez końca. Penryn, chcąc ratować rodzinę, co rusz wpada w jakieś tarapaty. Musi wymyślać sposoby, często zakrawające na szaleństwo, by przeć do przodu i osiągnąć cel. Nie można odłożyć książki, nie dowiedziawszy się najpierw, czy i jak wyszła z opresji.

Angelfall lubię także z jeszcze jednego względu. To ciekawe studium ludzkich zachowań w obliczu upadku ludzkości. Nie tylko bohaterka, ale także postacie epizodyczne, często postawione są przed wyborem - przeżyć samemu w poczuciu winy czy starać się zaryzykować własne życie? To skłania do myślenia nad sobą i tym, jak samemu postąpiłoby się w sytuacji śmiertelnego zagrożenia - czy stać byłoby mnie na poświęcenie?

Moja ocena: 8/10

Trylogię Angelfall polecam każdemu, kto lubi nieprzesłodzone powieści fantastyczne w klimacie post-apokaliptycznym, gdzie mimo wszystko nie brakuje także humoru, a bohaterowie są wyraziści. Ja ją uwielbiam. ;)
Zaczytanego dnia,


Szczegółowe informacje:
Tytuł: "Angelfall. Panryn i Świat Po"
Autor: Susan Ee
Tytuł oryginalny: "World After"
Tłumaczenie: Jacek Konieczny
Seria: Angelfall - tom 2
Wydawnictwo: Filia
Rok wyd.: 2014
Stron: 356
Oprawa: miękka
Cena okładkowa: 36,90 zł
Witaj w Zaczytanej Dolinie!
Cieszę się, że tutaj zawitałeś. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie ważny i sprawia mi ogromną radość. Dzięki nim mogę również dowiedzieć się, co robię dobrze, a co źle. Nie bój się wypowiedzieć swojego zdania. :)
Ze swojej strony proszę tylko o wzajemny szacunek. :)


Żeby skomentować post, nie trzeba się logować. Zachęcam także do polubienia profilu ma facebooku i obserwowania na instagramie!