wtorek, 5 stycznia 2016

Wszystkie jasne miejsca – Jennifer Niven

Kiedy zobaczyłam Wszystkie jasne miejsca w zapowiedziach października, książka od razu przyciągnęła moją uwagę. Opis fabuły zaostrzył mój apetyt i automatycznie powieść Jennifer Niven powędrowała na moją listę must have. To pierwsza książka jaką przeczytałam w 2016 roku i wiecie co? Lepiej tego roku rozpocząć chyba nie mogłam. Ale nie uprzedzajmy faktów.

Theodore Finch codziennie rozmyśla nad różnymi sposobami pozbawienia się życia, a jednocześnie nieustannie szuka czegoś, co pozwoliłoby mu pozostać na tym świecie.
Violet Markey żyje przeszłością i odlicza dni do zakończenia szkoły. Marzy o ucieczce z małego miasteczka w Indianie i od rozpaczy po śmierci siostry.
Kiedy Finch i Violet spotykają się na szczycie szkolnej wieży, sześć pięter nad ziemią, nie do końca wiadomo, kto komu ratuje życie. A gdy ta zaskakująca para zaczyna pracować razem nad projektem geograficznym, by odkryć "cuda" Indiany, ruszają - jak to określa Finch - tam, gdzie poprowadzi ich droga: w miejsca maleńkie, dziwaczne, piękne, brzydkie i zaskakujące. Zupełnie jak życie.
Wkrótce tylko przy Violet Finch może być sobą - śmiałym, zabawnym chłopakiem, który wcale nie jest takim wariatem, za jakiego go uważają. I tylko przy Finchu Violet zapomina o odliczaniu dni, a zaczyna je przeżywać. Uczy się żyć od chłopaka, który pragnie umrzeć.
(Opis z okładki)

Trudno mi zebrać myśli po lekturze, bo naprawdę, przyznać muszę, że na sam początek roku zafundowałam sobie nią efekt "wow!". Czyżbym już miała pierwszego pretendenta do miana ulubieńców roku 2016? Czuję, że tak właśnie może być, bo wierzcie mi, Wszystkie jasne miejsca jest książką, o której nie zapomnę.

Jennifer Niven poruszyła w swojej powieści naprawdę trudny temat - śmierć, akceptacja utraty bliskiej osoby, samobójstwo. To tematy, o których trzeba mówić, by je zrozumieć, by móc zauważyć niepokojące sygnały, by umieć sobie poradzić z mrokiem wydzierającym duszę i wreszcie, by zrozumieć, że także środowisko może przyczynić się do tragedii.

Bohaterowie powieści to nastolatki po przejściach. Część rozdziałów napisana jest z perspektywy Violet, a część z perspektywy Fincha, dzięki czemu możemy poznać każde z nich i dowiedzieć się, co przeżywają. Postać Violet, tak mi się wydaje, poznajemy w większym stopniu, aniżeli Fincha. To, co sprawia, że chłopak zachowuje się tak, a nie inaczej, jest owiane tajemnicą, którą z czasem powoli odkrywamy. Z ogromną ciekawością śledziłam jego poczynania i chciałam dowiedzieć się, co w tym chłopaku siedzi, co kryje się pod maskami, które zakłada. Violet i Finch wydają się postaciami  z krwi i kości. Niven posłużyła się doświadczeniem swoim oraz wielu innych osób, by stworzyć tak prawdziwych bohaterów. Z przyjemnością obserwowałam, jak ich znajomość rozkwita, a każde z nich zmienia się pod jej wpływem.
Podróż Violet i Fincha na nowo uczy dziewczynę życia. To dzięki niemu dziewczyna staje na nogi. Autorka pokazuje tym samym, że można żyć, mimo iż przeżyło się osobistą tragedię, a utrata kogoś nie oznacza, iż mamy o nim zapomnieć. Wszystko zależy od tego, jak spojrzymy na życie, które składa się z wartych zapamiętania chwil.

Fascynacja Fincha sprawia, że często serwuje on w swoich przemyśleniach fakty dotyczące statystyk samobójstw. Odwołuje się także do autorów, którzy popełnili samobójstwo oraz ich twórczości. W książce znaleźć można sporo nawiązań chociażby do Virginii Woolf oraz jej powieści Fale.

Wszystkie jasne miejsca to jedna z tych książek, które pozwalają czytelnikowi przeżyć bardzo różne emocje. To powieść, która daje radość i smutek. Wzbudza nadzieję i rozdziera serce. Jennifer Niven udało się uniknąć przy tym tonu moralizatorskiego. Uczy, zwraca uwagę na problemy i czyni to w mądry sposób. Nie mogłam oderwać się od książki, czytałam z zapartym tchem i myślałam o niej, kiedy musiałam przerwać lekturę. Chociaż przeczuwałam, do czego zmierza ta historia, zakończenie zrobiło na mnie ogromne wrażenie i nie zmieniłabym niczego.

Wszystkie jasne miejsca to powieść skierowana do młodzieży, ale jestem przekonana o tym, że doceni ją także i starszy czytelnik. Ja mam dawno za sobą lata nastoletnie i po prostu zakochałam się w tej książce, nawet jeśli to słodko-gorzkie uczucie.

Moja ocena: 9/10

Polecam serdecznie książkę Jennifer Niven każdemu, komu nie straszne trudne tematy. To powieść, którą zdecydowanie warto przeczytać i jeśli macie ją na półce, a jeszcze po nią nie sięgnęliście, szybko to uczyńcie. Nie rozczarujecie się. :)
Zaczytanego dnia,


Szczegółowe informacje:
Tytuł: "Wszystkie jasne miejsca"
Autor: Jennifer Niven
Tytuł oryginalny: "All the Bright Places"
Tłumaczenie: Donata Olejnik
Wydawnictwo: Bukowy Las
Rok wyd.: 2015
Stron: 424
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 39,90 zł

Witaj w Zaczytanej Dolinie!
Cieszę się, że tutaj zawitałeś. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie ważny i sprawia mi ogromną radość. Dzięki nim mogę również dowiedzieć się, co robię dobrze, a co źle. Nie bój się wypowiedzieć swojego zdania. :)
Ze swojej strony proszę tylko o wzajemny szacunek. :)


Żeby skomentować post, nie trzeba się logować. Zachęcam także do polubienia profilu ma facebooku i obserwowania na instagramie!