niedziela, 24 stycznia 2016

Angelfall. Penryn i Kres Dni – Susan Ee

Po długim oczekiwaniu na wydanie ostatniego tomu trylogii Angelfall i po odkładaniu jego lektury na czas, gdy już odświeżę sobie pierwsze dwa tomy, w końcu przeczytałam trzecią część! Od samego początku spodobała mi się opowieść, jaką stworzyła Susan Ee, oraz styl, w jakim ją opowiedziała. Zakończenia serii bywają różne - jedne lepsze, inne gorsze, ale zawsze ma się wobec nich spore oczekiwania. Czy autorka spełniła moje względem finału oczekiwania? Przekonajcie się sami! ;)

Po brawurowej ucieczce z gniazda aniołów, Penryn i Raffe muszą się ukrywać. Oboje za wszelką cenę chcą znaleźć lekarza, który potrafiłby odwrócić wynaturzone efekty operacji przeprowadzonych przez anioły na Raffem i siostrze Penryn. Ledwie zaczynają szukać wyjścia z sytuacji, Penryn odkrywa zaskakujący sekret z przeszłości Raffego, budząc jednocześnie mroczne, zagrażające bohaterom siły. Anioły sprowadzają do świata ludzi apokaliptyczne bestie. Obie strony szykują się do wojny, zawierając nietypowe sojusze i modyfikując strategie. Kto wyjdzie zwycięsko z tego starcia? Raffe i Penryn zostają zmuszeni do opowiedzenia się po którejś ze stron. Stają przed wyborem: dołączyć do przedstawicieli swoich gatunków albo trzymać się razem.
Opis z okładki

Tym razem nie starałam się sama zarysować fabuły książki i posłużyłam się opisem z okładki, bo tyle w książce się dzieje, że obawiałam się, iż za bardzo się rozpiszę i zacznę wnikać w szczegóły. Susan Ee puściła wodze fantazji i z wielu stron zaczęła sypać pomysłami na to, co po kolei ma się wydarzyć. Często byłam zaskoczona tym, jaki obrót przybierają sprawy i przyznać muszę, że w natłoku zdarzeń, w pewnym momencie zaczęłam się niecierpliwić, ile jeszcze musi się wydarzyć, by w końcu wszystko się rozegrało, a mnie dane było poznać zakończenie. Na szczęście wreszcie się doczekałam. :)

Przez kilka dni nie umiałam się zebrać, by napisać recenzję tej książki. Cóż o niej mogę powiedzieć, by uniknąć zaspojlerowania jakiejś ważnej rzeczy? Cóż więcej mogę dodać o trzecim tomie, poza tym, co już napisałam o poprzednich dwóch tomach? Po raz kolejny Susan Ee prezentuje swoim czytelnikom brutalny świat, w którym życie można stracić bardzo łatwo. Zbliża się ostateczne starcie, nadchodzi apokalipsa, a wraz z nią gniew aniołów i morze potworności. Penryn wraz z Raffem starają się znaleźć sposób, by powstrzymać rządnego władzy Uriela. Akcja gna do przodu, przenosząc czytelnika wraz z bohaterką w różne niebezpieczne miejsca, a sama Penryn nieraz ociera się o śmierć.

Jedną z rzeczy, jakie bardzo ciekawiły mnie w tej części, zanim po nią sięgnęłam, było to, co stanie się z relacją Penryn i Raffe'a. Wiem o tym, że niektórzy narzekali, iż autorka zaczęła w pewnych momentach za bardzo się na tym skupiać, ale podejrzewam jednak, że większość czytelników, a szczególnie nastoletnich czytelniczek, nie mogła doczekać się tego, co stanie się z tą parą. Lubię romanse paranormalne i jak najbardziej kibicowałam zakazanej miłości tej dwójki. Między nimi iskrzy i chociaż oboje wiedzą o tym, że ich związek jest zdradą własnego gatunku, nie zawsze są w stanie zapanować nad uczuciem. Walka serca i rozumu toczy się nieustannie.

Angelfall to świetnie wykreowani główni bohaterowie, którzy bezceremonialnie kradną serce czytelnika. To także świetnie postaci drugoplanowe, bez których powieść nie miałaby takiego uroku. Po raz kolejny bardzo ważne role ogrywają "lekko" stuknięta matka Penryn, jej młodsza siostrzyczka oraz bliźniacy Dee i Dum.
Jednym z wielu zaskoczeń, jakie w trzecim tomie zaserwowała mi Susan Ee, była możliwość poznania kolejnych wydarzeń z przeszłości Raffe'a, w której pojawiła się pewna również drugoplanowa, ale bardzo istotna postać. Jej historia sprawiła, że spojrzałam na nią zupełnie inaczej.

Zakończenie powieści pozostawiło uchyloną furtkę do kontynuacji i nie obraziłabym się, gdyby autorka zechciała coś jeszcze dopisać do historii Penryn i Świata Po. Jestem zadowolona z tego, jak zakończyła się ta trylogia, chociaż drobnym minusikiem trzeciego tomu było to, że trochę za długo musiałam czekać na ostateczną bitwę. Samo przygotowanie do niej wydawało mi się absurdalne, jednak z czasem wszystko zyskało sens.

Angelfall cenię nie tylko za wartką akcję, bohaterów i ciekawy pomysł na powieść. Ta książka porusza wiele dylematów moralnych i skłania do myślenia, jak ja postąpiłabym, gdybym stanęła przed zbliżonym dylematem i co bym wybrała - własne bezpieczeństwo i poczucie winy czy ryzyko i prawdopodobieństwo śmierci.
Angelfall to także książka, która sporo czerpie z Biblii, a szczególnie z Apokalipsy, której przebieg chce odwzorować rządny władzy anioł.

Moja ocena: 8/10

Chociaż zakończenie trylogii ostatecznie mi się podobało, to pozostawiło ono po sobie pewną pustkę. Żal, że to już koniec i moja przygoda z Penryn i Raffe dobiegła końca. Angelfall pozostanie jednak jedną z moich ulubionych serii młodzieżowych i zawsze będę ją polecała.
Zaczytanego dnia,


Szczegółowe informacje:
Tytuł: "Angelfall. Penryn i Kres Dni"
Autor: Susan Ee
Tytuł oryginalny: "End of Days"
Tłumaczenie: Jacek Konieczny
Seria: Angelfall - tom 3
Wydawnictwo: Filia
Rok wyd.: 2015
Stron: 368
Oprawa: miękka
Cena okładkowa: 36,90 zł
Witaj w Zaczytanej Dolinie!
Cieszę się, że tutaj zawitałeś. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie ważny i sprawia mi ogromną radość. Dzięki nim mogę również dowiedzieć się, co robię dobrze, a co źle. Nie bój się wypowiedzieć swojego zdania. :)
Ze swojej strony proszę tylko o wzajemny szacunek. :)


Żeby skomentować post, nie trzeba się logować. Zachęcam także do polubienia profilu ma facebooku i obserwowania na instagramie!