środa, 21 grudnia 2016

Leśna polana – Katarzyna Michalak

Książki Katarzyny Michalak to zupełnie nie moja bajka. Naczytałam i naoglądałam wystarczająco wielu recenzji, by dojść do wniosku, że to literatura, która na pewno mi się nie spodoba. Kiedy otrzymałam propozycję przeczytania najnowszej powieści pt. Leśna Polana, podziękowałam grzecznie i odmówiłam, a jednak jakiś czas potem książka znalazła się u mnie. Pomyślałam, że może za bardzo jestem uprzedzona, że może, skoro już ta pozycją znalazła się w moim posiadaniu, powinnam dać jej szansę, że może jakimś trafem mi się spodoba. No i dałam jej tę szansę. To było moje pierwsze i ostatnie zetknięcie z twórczością Katarzyny Michalak.

Bohaterkami książki są trzy przyjaciółki. Pierwszą z nich jest Gabriela, która po śmierci matki dosyć szybko musiała dojrzeć i zająć schorowanym ojcem, którego zdrowia pozbawiły ubeckie tortury. Drugą z nich jest Julia, początkująca aktorka, która wychowała się w domu dziecka, a brak rodzicielskiej miłości rekompensuje sobie, szukając szczęścia u boku dużo starszych mężczyzn. Trzecią z nich jest pracująca w korporacji Majka, której w życiu nie brakowało niczego, poza miłością bogatych rodziców, i która zmienia facetów jak rękawiczki, traktując ich jak jednorazowego użytku zabawki.
Jest także ich trzech – Wiktor oraz bliźniacy, Patryk i Marcin, Prado. Bracia, którzy mają za sobą bolesną przeszłość, jaką zgotował im brutalny ojczym i którzy mimo wszystko wyszli na ludzi, a na nieruchomościach dorobili się niemałego majątku. Wiktor był kiedyś zaręczony z Gabrielą, ale ich związek z jakiejś przyczyny nie przetrwał.
Losy tej szóstki wkrótce splotą się za sprawą małego, białego domku położonego pośród urokliwej polany.

Lektura Leśnej Polany była naprawdę męcząca. Książki takich rozmiarów jestem w stanie przeczytać w ciągu maksymalnie dwóch dni. Tę męczyłam przez ponad tydzień. Nie mogłam zdzierżyć niedorzeczności, jakie wylewały się z jej treści i po prostu nie byłam w stanie dłużej przy niej wytrzymywać, dlatego to nie będzie typowa opinia, w której staram się opowiedzieć jak najmniej. Nie, tym razem wytknę to, co mnie raziło, więc jeśli nie chcecie zbyt wiele się dowiedzieć, nie czytajcie dalej.

Zirytowało mnie już pierwszych kilka akapitów. Trudno uwierzyć? A jednak. U Pawła Opydo obejrzałam cały cykl Złych książek, w którym na czynniki pierwsze rozkłada on powieść Rok w Poziomce. Jej bohaterka marzy o małym, białym domku i jeździ oglądać wystawione na sprzedaż domki, choć kompletnie jej na to nie stać, a swoje szczęście uzależnia od posiadania takiego domku. W Leśnej Polanie mamy dokładnie to samo! Gabriela marzy o małym, białym domku, wyszukuje w internecie oferty sprzedaży i wyciąga przyjaciółki na jakieś, za przeproszeniem, zadupia, żeby pooglądać stare rudery i do nich powzdychać, choć kompletnie jej nie stać na kupno żadnej z nich. Uważa, że w takim domku odnajdzie spokój. Czyż taka wtórność głównego motywu nie ma prawa zirytować?
Mimo iż po takim wstępie powinnam darować sobie dalszą lekturę, postanowiłam zacisnąć zęby i przeczytać do końca, żeby uczciwie móc ją ocenić. Łatwo nie było, bo im dalej, tym coraz ciekawsze rewelacje wychodziły na jaw.

Julka opisywana jest jako ta, która rzadko kiedy dostaje pracę, której brakuje często pieniędzy i najczęściej mieszka u podstarzałych facetów z brzuszkiem, którzy, o dziwo, mają dom czy mieszkanie, ale nie mają pracy. Według przyjaciółek, jej faceci żerują na niej. Jak? Z czego żyją ci faceci? Z czego żyje Julka? Powietrzem się karmi? Czerpie energię z kosmosu? Nie wiem.
Dziewczyna z przeszłości cierpiała na anoreksję i bulimię. Jak ją z nich wyleczono? Ano tak, że umieszczono ją na oddziale zamkniętym i karmiono na siłę, aż przybrała na wadze do 35 kg. Potem ją wypuszczono. Ani słowa o jakiejkolwiek psychoterapii, no bo przecież to tylko choroby ciała, prawda?

Gabrysi także ciągle brakuje pieniędzy (choć chciałaby domek). Jest kosztorysantką, „siedzi nad tabletkami”, a całą pensję wydaje na czynsz za swoje mieszkanie, mieszkanie ojca i jego leki, bo złe państwo polskie nie chce ich refundować (choć z opisów tego, co mu dolega, nie wynika, by potrzebował aż tak drogich leków, by państwo ich nie refundowało). Kolejna, która żyje powietrzem. Antoni, jej ojciec, nie chce mieszkać z córką, bo mieszkanie z ojcem jest dla niego równoznaczne z karmieniem go jak niemowlę i wycieraniem mu tyłka, a on ma swoją godność. Jest także opisane później coś, co według mnie zdecydowanie wymazuje jego wizerunek dobrego, poczciwego staruszka po przejściach, który chce dla córki jak najlepiej, i robi z niego nieczułego egoistę, który dba bardziej o swoją wygodę, aniżeli o szczęście córki.

Majka – ta to jest agentka. Od czego by tu zacząć? Jako ta, której niczego nie brakuje, postanawia kupić Gabrysi Leśną Polanę – mały, biały domek, który przywołał jej wspomnienia. Jakby od tego domku życie zależało, jakby to było kupno jakiegoś drobiazgu, splunąć i już, bo przyjaciółka pochlipała sobie, widząc go na żywo. A że Gabrysia na pewno takiego prezentu nie przyjmie, bo ma swój honor, postanawia uknuć pewną intrygę. Z tym także wychodzą różne dziwne rzeczy, ale już mniejsza o to.
Majka jest mało rozgarnięta. Poznaje w klubie fantastycznego faceta, Marcina, spędza z nim trochę czasu, a dwa dni później spotyka mężczyznę o imieniu Patryk, który wygląda bardzo podobnie i nie wpada na pomysł, że być może obaj są ze sobą spokrewnieni.
Kolejna akcja Majki – po pijaku idzie do łóżka z obcym facetem (brzydki, stary, gruby, czyli, jak już zdążyłam się przekonać, stereotypowy przykład „złego faceta” u Katarzyny Michalak) i oto cud nad cudami, dwa dni później robi sobie test ciążowy i, uwaga, uwaga, bum, wynik jest pozytywny! Cuda, panie, cuda na patyku!

Nie mniej absurdów dostarczają bracia Prado. Pomijam to, jak dorobili się majątku, bo to wydaje mi się niedorzeczne i coś w tej historii zdecydowanie nie gra, ale w to już nie zamierzam wnikać. Ich dzieciństwo naznaczone jest traumą. Wyobrażacie sobie jednak dwójkę pięciolatków, którzy zatrzymują taksówkę, żeby do niej wsadzić pobitego, krwawiącego trzynastolatka i zawieźć go do szpitala? Albo wyobrażacie sobie dwójkę ośmiolatków, którzy zajmują się domem – sprzątają, gotują, etc.? Nie? A pani Michalak sobie wyobraża.
Bracia Prado są łatwowierni. Majce, dopiero co poznanej kobiecie, opowiadają ze szczegółami całą historię swojego życia. Ach, i żeby było jasne, choć ona jest atrakcyjna, to jednak ani Patryka, ani Wiktora nie pociąga. Pairingi ustalone są z góry i żaden brat nie będzie drugiemu wchodził w paradę.

Na koniec absolutny kwiatek nad kwiatkami. Najczarniejszy charakter w książce dostaje imiona jak dwaj zbrodniarze przeciwko ludzkości. Adolf Kuchta przychodzi na świat w 1926 roku i trafia do domu dziecka, w którym zyskuje miano „Hitlerka”, bo znęca się nad zwierzętami i dziećmi. W czasie II wojny światowej działa na wschodzie, potem zaś zostaje wciągnięty w tryby mechanizmu Urzędu Bezpieczeństwa. I wiecie co? Chyba tutaj historycznie coś nie styka. W 1939 wybucha wojna, obozy śmierci zaczęto budować krótko przed nią, ale świat dowiedział się o nich dopiero parę lat później, tak więc przed wojną Adolf Hitler nie miał jeszcze w świecie opinii mordercy, a co za tym idzie, mały Adolfek nie mógł być nazywany „Hitlerkiem” w domu dziecka. Później, kiedy już zostaje członkiem UB, zyskuje imię na część wodza ZSRR, Józefa Stalina. To jest tak przekoloryzowane, że śmiać mi się chciało. Jak czarny charakter, to musi mieć imiona po zbrodniarzach, bo to przecież nie może być jakiś Janusz czy Stefan.

Leśna Polana, jak i cała twórczość Katarzyny Michalak, jak słusznie przewidywałam, jest nie dla mnie. Fabuła najeżona jest niedorzecznościami i absurdalnymi zbiegami okoliczności, co czyni ją niewiarygodnie naiwną. Tam, gdzie pewnie w zamyśle miała wzruszać, nie wzruszyła mnie w najmniejszym stopniu. Tam, gdzie miała szokować, bo miejscami przepełniona jest rozległymi opisami brutalnych pobić i znęcania, też niespecjalnie mną wstrząsnęła. Książka kończy się sporym cliffhangerem, który ma wzbudzić w czytelniku apetyt na kolejny tom. Tego apetytu też nie poczułam. Odczułam zaś ulgę, że to zmęczyłam i że mam to już za sobą. To było moje pierwsze i ostatnie spotkanie z twórczością pani Michalak. I tyle.
Do zaczytania,


Szczegółowe informacje:
Tytuł: "Leśna polana"
Autor: Katarzyna Michalak
Seria: Leśna trylogia – tom I
Wydawnictwo: Znak Literanova
Rok wyd.: 2016
Stron: 320
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 36,90 zł








Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Znak Literanova.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj w Zaczytanej Dolinie!
Cieszę się, że tutaj zawitałeś. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie ważny i sprawia mi ogromną radość. Dzięki nim mogę również dowiedzieć się, co robię dobrze, a co źle. Nie bój się wypowiedzieć swojego zdania. :)
Ze swojej strony proszę tylko o wzajemny szacunek. :)


Żeby skomentować post, nie trzeba się logować. Zachęcam także do polubienia profilu ma facebooku i obserwowania na instagramie!