czwartek, 8 grudnia 2016

Filmowo: Czerwony pająk (2015)

Okładka płyty DVD filmu Czerwony pająk krzyczy hasłami: „Wbija w fotel.”, „Mocny, mroczny, wciągający.”, „Thriller, który rzuca wyzwanie skostniałemu gatunkowi!”. To całkiem zachęcające rekomendacje, a intrygujący opis fabuły zachęca jeszcze bardziej. Co jednak tak naprawdę zobaczymy na ekranie?


Lata 60. ubiegłego wieku. Karol to pozornie zwyczajny nastolatek. Nie sprawia kłopotów, dobrze się uczy, odnosi sukcesy sportowe, a wkrótce chce zdawać egzaminy na medycynę. Punktem zwrotnym w jego życiu staje się moment, kiedy chłopak jest świadkiem brutalnego morderstwa. Ciekawość sprawia, że Karol zaczyna śledzić mordercę. Zafascynowany wyrządzanym przez niego złem, odkrywa mroczną stronę swojej natury, której istnienia nie był wcześniej świadomy.


Czerwony pająk to film inspirowany prawdziwymi wydarzeniami i postacią młodego mordercy, który w latach 60. terroryzował Kraków i zyskał miano Wampira z Krakowa. Po opisie i rekomendacjach, jakie ujrzałam na okładce, spodziewałam się naprawdę mrocznego thrillera, który zmrozi mi krew w żyłach. Jeśli sądzicie, podobnie jak ja, iż to właśnie otrzymacie, włączając ten film, muszę Was rozczarować. Czerwonego pająka określiłabym jako film psychologiczny. Próżno szukać w nim wbijającej w fotel, wartkiej akcji. Wielu widzów może wręcz uznać ten film za nudny i stwierdzić, że nic się w nim nie dzieje. Tempo akcji jest bardzo wolne i nie porywa. Nie znajdziecie tutaj zaciekłej rozgrywki między mordercą a śledczym deptającym mu po piętach, ani pełnego zagadek śledztwa, które powoli doprowadzi do prawdy. To nie jest taki film. Czerwony pająk to opowieść o złu, które skrywa się głęboko w każdym człowieku i o fascynacji tym złem.


Klimat filmu tworzy przede wszystkim jego scenografia, która pokazuje bezbarwność czasów PRL-u – szarne kamienice, ciemne uliczki, PRL-owskie mieszania, brudne piwnice i korytarze. Tworzy go także gra aktorska Filipa Pławiaka i Adama Woronowicza, którzy wielają się w dwie główne, spowite mrokiem postacie. W całym filmie nie ma ani grama muzyki, która mogłaby stanowić tło dla rozgrywających się na ekranie scen. Niektórym taki klimat może wydać się szary, nudny i nieciekawy, mnie jednak to w żadnym stopniu nie przeszkadzało, a wręcz wzięłam to za jego plus, bo takiego właśnie klimatu oczekiwałabym od filmu, którego akcja rozgrywa się w czasach głębokiego PRL-u.


Nie mam nic do gry aktorskiej, scenografii czy klimatu filmu, ale jednak w moim odczuciu coś w nim nie zagrało tak do końca. Być może to dlatego, że jego akcja potoczyła się zupełnie inaczej, niż tego oczekiwałam. Czerwony pająk to film o odkrywaniu mroku, o przekraczaniu pewnych granic i okrucieństwie, jakiego człowiek może się dopuścić. Sądziłam, że będzie to swego rodzaju studium ludzkiej natury, która może przybrać naprawdę mroczne oblicze. Do pewnego momentu byłam przekonana, że będzie to obraz o procesie, jaki dokonuje się w człowieku, który od fascynacji złem przechodzi do brutalnych czynów – słowem: o narodzinach zbrodni. Tymczasem gdzieś po drodze coś się posypało i do samego końca oglądałam film skonsternowana, bo nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego bohater dokonał takich, a nie innych wyborów. Rozmyślam nad tym i dalej tego nie wiem. Chyba muszę pogodzić się z tym, że po prostu czegoś musiałam nie zrozumieć. Zakończenie wywołało pewien niedosyt, wręcz byłam zdziwiona, że jak to – już koniec?


Nie wiem, jak mam oceniać ten film. Z jednej strony podobał mi się pomysł na fabułę, jego klimat oraz gra aktorska wspomnianych aktorów, jednak z drugiej strony ten niedosyt, jaki poczułam po obejrzeniu, sprawia, że nie potrafię odebrać go jako w pełni satysfakcjonujące kino. Nie zmieni tego nawet fakt, iż w jakiś sposób zmusza on do przemyśleń nad ludzką naturą.
Czerwony pająk to film dla specyficznego widza, któremu nie przeszkadza mozolne tempo akcji, i który lubi filmy dające do myślenia.




Za możliwość obejrzenia DVD z filmem dziękuję księgarni internetowej Empik.

Źródło zdjęć z filmu oraz plakatu: filmweb.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj w Zaczytanej Dolinie!
Cieszę się, że tutaj zawitałeś. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie ważny i sprawia mi ogromną radość. Dzięki nim mogę również dowiedzieć się, co robię dobrze, a co źle. Nie bój się wypowiedzieć swojego zdania. :)
Ze swojej strony proszę tylko o wzajemny szacunek. :)


Żeby skomentować post, nie trzeba się logować. Zachęcam także do polubienia profilu ma facebooku i obserwowania na instagramie!