wtorek, 15 września 2015

Co nas nie zabije – David Lagercrantz

Akcji promocyjnej powieści Co nas nie zabije, towarzyszyło hasło "książka, na którą czekał cały świat". Przez to do pewnego momentu przekonana byłam, że oto w końcu spadkobiercy Stiega Larssona doszli do porozumienia z jego partnerką i ktoś dokończył jego nieukończone dzieło, o którym co jakiś czas ukazywały się pogłoski. Kiedy jednak zagłębiłam się w ten temat, dotarło do mnie, że byłam w błędzie, a Co nas nie zabije to książka napisana przez Davida Lagercrantza zupełnie od zera.
Mikael Blomkvist przechodzi kryzys i rozważa porzucenie zawodu dziennikarza śledczego. Lisbeth Salander podejmuje duże ryzyko i bierze udział w zorganizowanym ataku hakerów. Ich drogi krzyżują się, kiedy profesor Balder, ekspert w dziedzinie badań nad sztuczną inteligencją, prosi Mikaela o pomoc. Profesor posiada szokujące informacje na temat działalności amerykańskich służb specjalnych. Mikael zaczyna pracę nad sensacyjnym artykułem, który może uratować jego karierę.
Opis z okładki
Gdybym miała określić Co nas nie zabije jednym słowem, byłoby to określenie "nierówna". Przyznać muszę, że dawno tak nie męczyłam się przy czytaniu książki. Momenty, kiedy było ciekawie, przeplatały się ze scenami, podczas których po prostu się nudziłam. Kiedy akcja powieści rozgrywała się wokół Lisbeth, Mikaela czy Augusta, było nawet dobrze, te fragmenty czytało mi się przyjemnie. Nawet sceny z udziałem Bublanskiego były do przełknięcia. Gorzej, gdy akcja przenosiła się do innych postaci - tutaj się wynudziłam. To właśnie te nudnawe fragmenty sprawiały, że czytanie szło mi opornie i nie ciągnęło mnie do lektury. 

Trylogię Stiega Larrsona przeczytałam z zapartym tchem. Jego książki są dopracowane w najmniejszych szczegółach, bohaterowie mają skomplikowane charaktery, a budowane powoli napięcie nie pozwala się od nich oderwać. Millennium to wysoko postawiona poprzeczka i to pewne, że jeśli ktoś ośmiela się napisać kontynuację bohaterów Larssona, ma przed sobą diabelnie trudne zadanie. Moim zdaniem to zdanie jednak przerosło Davida Lagercrantza. Owszem, stara się on naśladować styl Larssona, ale pewnych rzeczy po prostu nie da się odtworzyć, choćby nie wiadomo jak się starał.

Nie mogę powiedzieć, że Co nas nie zabije to zła książka. Pomysł był dobry, a najbardziej spodobał mi się wątek autystycznego dziecka, jakim jest August, oraz jego zdolności. Wtrącanie naukowych wywodów na temat autyzmu i sawantyzmu jak najbardziej przypadło mi do gustu. Nie zmienia to jednak faktu, że czegoś mi w tej książce po prostu brakowało. Najważniejszym elementem, którego autorowi nie udało mu się odtworzyć, są oczywiście główni bohaterowie. Mikael Blomkvist stał się oklapniętym, znudzonym życiem facetem, natomiast Lisabeth straciła ten pazur, który tak bardzo wyróżniał ją wśród bohaterek literackich. O ile jeszcze w kreację Blomkvista mogłabym uwierzyć, o tyle nowego wydania Salander nie kupuję.

Lagercrantz nie potrafi także budować takiego napięcia, jakie było w Millennium. Owszem, znajdziemy tutaj walkę z czasem i przestępcami, jednak w wielu momentach tworzenie napięcia polegało na tym, że jakaś postać ma nagle odczucie, jakby była obserwowana, czy jakby coś złego miało się stać. Kiedy któryś raz z rzędu powtórzony był ten właśnie "zabieg", zaczynało mnie to bawić, bo znane są przykłady innych autorów, którzy w swoich książkach potrafią przyczepić się do jednego zwrotu i w kółko go stosować. Potrzeba czegoś więcej, by utrzymać czytelnika w napięciu.

Zakończenie sugeruje, że autor może mieć plany, by jeszcze dalej pociągnąć kontynuację swojego Millennium. Furtkę zostawił sobie otwartą. Wolałabym jednak, żeby pomysł na fabułę, jaki miał przy Co nas nie zabije, wykorzystał tworząc własną powieść i własnych bohaterów. Jako niezależna opowieść, jego książka mogłaby uniknąć wielu krytycznych uwag czy wręcz oburzenia fanów twórczości Larssona. Pytanie tylko, czy zyskałby wówczas taki rozgłos?

Co nas nie zabije nie jest złym kryminałem, daleko mu jednak do ideału. Tak, to nie jest Larsson i jeśli ktoś sięga po tę powieść, by poznać dalsze losy Mikaela i Lisbeth, by poczuć klimat Millennium, może się rozczarować. Czy ja, po przeczytaniu, czuję rozczarowanie? Częściowo. Pomysł na powieść był dobry, ale nie sądziłam, że tak się będę z nią męczyć.

Moja ocena: 6/10


Szczegółowe informacje:
Tytuł: "Co nas nie zabije"
Autor: David Lagercrantz
Tytuł oryginalny: "Det Som Inte Dödar Oss"
Tłumaczenie: Irena i Maciej Muszalscy
Seria: Millennium
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wyd.: 2015
Stron: 504
Oprawa: miękka
Cena okładkowa: 39,99 zł

Witaj w Zaczytanej Dolinie!
Cieszę się, że tutaj zawitałeś. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie ważny i sprawia mi ogromną radość. Dzięki nim mogę również dowiedzieć się, co robię dobrze, a co źle. Nie bój się wypowiedzieć swojego zdania. :)
Ze swojej strony proszę tylko o wzajemny szacunek. :)


Żeby skomentować post, nie trzeba się logować. Zachęcam także do polubienia profilu ma facebooku i obserwowania na instagramie!