sobota, 3 września 2016

PRZEDPREMIEROWO: Pod samym niebem – R.K. Lilley

W lipcu na blogu pisałam o pierwszym tomie serii W przestworzach R.K. Lilley, czyli Podniebnym locie. Powieść erotyczna, której bohaterami są piękna stewardesa i miliarder branży hotelarskiej niespecjalnie mnie zachwyciła. Ot, historia, jakich na rynku wiele. Mimo wszystko jej zakończenie było na tyle ciekawe, iż postanowiłam dać tej serii jeszcze jedną szansą. Tym sposobem w moje ręce trafiła jej kontynuacja – Pod samym niebem. O tym, co zaliczył drugi tom serii – wzlot czy upadek, opowiem Wam dzisiaj.

Pierwszy tom zakończył się dosyć dramatycznie. Po niespodziewanej i bolesnej (w każdym tego słowa znaczeniu) wizycie ojca i nagonce medialnej, jaka się wokół niej rozpętała, Bianca chce dać sobie trochę przestrzeni od Jamesa. Potrzebuje dystansu, bo ich przedziwny związek rozwija się zbyt szybko i zbyt intensywnie. Trudno jednak wytrzymać z dala od tak zniewalającego mężczyzny. Wystarczy jedno spotkanie, by wszystkie uczucia powróciły z siłą huraganu. James chce udowodnić jej, że jest dla niej w stanie zmienić wszystko i zostawić niechlubną przeszłość za sobą. Bianca jest rozdarta – z jednej strony jest w nim szaleńczo zakochana, z drugiej jednak boi się, że kiedyś w końcu James się nią znudzi. On ma wszystko i może mieć każdą, dlaczego więc zawraca sobie głowę nią? Czy Bianca wreszcie mu zaufa?

Mam za sobą niejedną powieść erotyczną i z przykrością muszę stwierdzić, że ta seria należy do najsłabszych, jakie czytałam. W Pod samym niebem dzieje się naprawdę niewiele. Autorka skupia się na tylko na wzajemnej relacji Bianki i Jamesa, reszta stanowi jedynie bardzo rozmyte tło. Sam związek bohaterów także prezentuje się bez większych rewelacji. W pierwszym tomie Bianca pracowała, spędzała czas wolny ze Stephanem, przeżywała swoją przeszłość, która cieniem kładła się na teraźniejszość. W drugim tomie jest po prostu z Jamesem. Przez prawie cały czas. I tyle. 

Związek bohaterów mogłabym streścić w kilku zwrotach: dużo seksu, "Bianco, zamieszkaj ze mną!" i "spałeś z nią?". Tak, dokładnie w tych trzech zwrotach. James wywraca swoje życie do góry nogami – zamyka za sobą przeszłość, w której bawił się kobietami, zmienia swoje domy dla Bianki, obsypuje ją  i jej znajomych prezentami, chce się nią opiekować, mówi jej, że dla żadnej czegoś takiego nie zrobił – to wszystko najwidoczniej jednak ciągle za mało, by uwierzyć, że mu na niej zależy. Mało tego – każda kobieta z życia Jamesa, jaka pojawia się na horyzoncie, wywołuje lawinę pytań o to, czy ten z nią spał. Dawno żadna bohaterka mnie tak nie zirytowała, jak Bianca.

Skoro postać Bianki tak mnie denerwowała, to może chociaż postać Jamesa ratuje tę powieść? Nic podobnego. Wydawać by się mogło, że facet, który ma za sobą niezliczoną ilość kobiet, któremu niczego nie brakuje, jest wręcz wzorem pewności siebie. Nie, James jest zaborczy i zazdrosny – nikt nie ma prawa nawet dotknąć Bianki, którą najchętniej zamknąłby w złotej klatce. Bianka w rękach Jamesa nieraz jawiła mi się jako naturalnych rozmiarów lalka. James kupuje jej ubrania, różne akcesoria, myje ją, czesze i zaplata jej warkocze, ubiera ją (tak, dosłownie zakłada jej ciuchy), a nawet i szczotkuje zęby. Koszmar!

W książce pełno jest scen erotycznych, które w dalszym ciągu napisane są bez polotu. Niby odważne, a jednak nie wzbudzają większych emocji. Zbliżenia między bohaterami są pozbawione finezji, mechaniczne i kończą się często absurdalnym poleceniem "teraz!". Serio? Kto kończy w ten sposób? Nie brakuje scen BDSM, które jednak wydają się być żywcem zaczerpnięte z powieści E.L. James. Ktoś na goodreads stwierdził, że Pod samym niebem to w zasadnie fanfiction Greya. Coś w tym jest. 

Kiedy kończyłam czytać Podniebny lot, zaciekawił mnie wątek przeszłości bohaterki i jej ojca. Liczyłam na to, że w drugim tomie jakoś ciekawie zostanie on pociągnięty. Autorka jednak tak skupiła się na relacji bohaterów, że jakby kompletnie zapomniała o tym, że coś Biance groziło i przypomniała sobie o tym dopiero pod koniec drugiego tomu. To zdecydowanie za mało.

Pod samym niebem mnie nie zachwyciło, a wręcz rozczarowało. Oczekiwałam po tej części czegoś więcej – jakiejś akcji, konfrontacji Bianki z przeszłością. Dostałam mocno przeciętny erotyk z dwójką totalnie zazdrosnych i niepewnych siebie bohaterów.
Czy sięgnę po kolejny tom? Nie wiem. Z jednej strony nie lubię porzucać rozpoczętych historii, ale z drugiej... zastanawiam się, czy warto.

MOJA OCENA: 4/10 (może być)

Serię W przestworzach polecam jedynie fanom twórczości E.L. James, którzy po lekturze Greya poszukują czegoś w podobnym tonie. Nie nastawiajcie się jednak na zbyt wiele.
Książka swoją premierę będzie miała 14 września 2016 r.
Zaczytanego dnia,


Szczegółowe informacje:
Tytuł: "Pod samym niebem"
Autor: R.K. Lilley
Tytuł oryginalny: "Mile High"
Tłumaczenie: Olgierd Maj
Seria: W przestworzach – tom II
Wydawnictwo: Editio
Rok wyd.: 2016
Stron: 328
Oprawa: miękka
Cena okładkowa: 39,00 zł






Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Editio.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj w Zaczytanej Dolinie!
Cieszę się, że tutaj zawitałeś. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie ważny i sprawia mi ogromną radość. Dzięki nim mogę również dowiedzieć się, co robię dobrze, a co źle. Nie bój się wypowiedzieć swojego zdania. :)
Ze swojej strony proszę tylko o wzajemny szacunek. :)


Żeby skomentować post, nie trzeba się logować. Zachęcam także do polubienia profilu ma facebooku i obserwowania na instagramie!