poniedziałek, 7 grudnia 2015

BookAThon Zima 2015 – PODSUMOWANIE


Zimowy BookAThon przechodzi właśnie do historii. Tydzień maratonu czytelniczego za mną, plany były ambitne, ale czy udało mi się je zrealizować? Czytajcie dalej. :)

Zanim BookAThon wystartował, zastanawiałam się, jak przeprowadzić relację z niego - codziennie coś pisać na blogu czy opisać go w podsumowaniu. Ostatecznie stwierdziłam, że postawię na podsumowanie już po maratonie. Częściowo moje czytelnicze zmagania pokazywałam na instagramie. Ale przejdźmy już do rzeczy. :) Tak wyglądały moje ambitne plany:

A oto, jak wyglądała ich realizacja:

DZIEŃ 1
Na pierwszy dzień BookAThonu zaplanowałam przeczytanie Zniewolonych Emmy Chase, która to odpowiadała wyzwaniu "książka z czymś czerwonym na okładce". Książkę zaczęłam czytać jakiś czas po wybiciu północy. Pochłonęła mnie na tyle, że czytałam prawie do rana. Dokończyłam ją od razu po przebudzeniu. Dumna ze swojego tempa, naiwnie pomyślałam, że ze wszystkimi książkami pójdzie mi tak gładko. Wieczorem rozpoczęłam wyzwanie z drugiego dnia - "książka z listy BBC", czyli Lolita Vladimira Nabokova. No i tutaj zaczęły się schody. Przeczytałam jej zaledwie 40 stron i miałam dość.

DZIEŃ 2
Dalszy ciąg mordęgi z Lolitą. Męczył mnie język i perspektywa siedzenia w głowie pedofila. Tematyka odrzucała mnie tak bardzo, że miałam ochotę rzucić książką i sobie ją darować. Zaczęłam żałować, że to właśnie ją wybrałam do tego wyzwania. Czytanie szło mi jak po grudzie, przysypiałam nad książką, bo przemyślenia bohatera totalnie mnie nużyły. Nie dałam rady jej przeczytać w całości i na kolejny dzień przeszło około 150 stron.

DZIEŃ 3
Perspektywa kolejnej męczarni w świecie Humberta tak mnie odstręczała, że po książkę sięgnęłam dopiero późnym popołudniem. Męczyłam i męczyłam, pewne fragmenty zaczęłam już tylko przelatywać wzrokiem, aż w końcu zmęczyłam i z radością odrzuciłam ją od siebie. Recenzja nie będzie pochlebna, oj nie. Nie zrealizowałam wyzwania na ten dzień "lektura szkolna, której nie przeczytałeś". Zostawiłam sobie to wyzwanie na później.

DZIEŃ 4
Jeszcze w nocy sięgnęłam po Księcia Mgły Carlosa Ruiza Zafona, którego dopasowałam do kategorii "książka nagrodzona nagrodą literacką". Po nużącej Lolicie to był jak powiew świeżego powietrza. Książka przyjemna, czyta się ją bardzo dobrze i ma bardzo ciekawy klimat - lekka groza, mroczne tajemnice. Nie sądziłam, że tak mi się spodoba. Książkę przeczytałam na "dwie raty". ;) Wieczorem rozpoczęłam kolejne wyzwanie - "książka, którą wybrała dla ciebie druga osoba" i było to 29 Adeny Halpern.

DZIEŃ 5
Zabrałam się ponownie za 29 i skończyłam ją dosyć późno. Czytało mi się ją bardzo dobrze. Chociaż momentami fabuła jest dosyć niepoważna, ostatecznie płynie z niej bardzo mądra nauka. Więcej o niej opowiem w recenzji. :)

DZIEŃ 6
Dzień czytelniczego kryzysu. Fatalnie się czułam i nie miałam najmniejszej ochoty na czytanie. Ostatecznie, wieczorem zmusiłam się, by sięgnąć po Inny świat Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Pomyślałam, że jeśli ją przeczytam, będę miała z głowy wyzwanie z lekturą, polskim autorem i dobiję do wyzwania ilościowego. Nie przeczytałam jednak zbyt wiele, bo chociaż czyta się ją dobrze, to treść jest naprawdę ciężka.

DZIEŃ 7
Ponownie czytałam Inny świat i niestety, nie ukończyłam jej. Doszłam do wniosku, że ta książka nie zasługuje na to, by prześlizgnąć się po niej na wyścigi. Przeżycia autora - to, czego sam doświadczył i czego był świadkiem, to coś, na czym trzeba skupić uwagę. BookAThon zakończył się z 164 stronami Innego świata na moim koncie. Resztę doczytam jeszcze w tym tygodniu.


W trakcie trwania BookAThonu przeczytałam cztery i prawie pół z planowanych sześciu książek, co w sumie dało 1348 stron (średnio 192 dziennie). Zaliczyłam tym samym cztery z siedmiu wyzwań. Nie jest źle i w zasadzie jestem w siebie zadowolona, mimo iż po cichu liczyłam na to, że uda mi się zrealizować wszystkie wyzwania. ;) Dwie książki przedstawiały dosyć trudną tematykę i to jest powód, dla którego nie udało mi się przeczytać wszystkich zaplanowanych książek. Po prostu są takie lektury, których nie da się przeczytać w ciągu jednego dnia. To nauczka na kolejny podobny maraton czytelniczy - nie wybierać książek z ciężką tematyką. ;) Teraz jeszcze tylko muszę napisać recenzje...

Tak wyglądały moje bookathonowe zmagania. A Wy? Braliście udział w tym czytelniczym maratonie? Jak Wam poszło? Przeczytaliście wszystkie zaplanowane książki? Zapraszam do komentowania! :)
Zaczytanego dnia,


Witaj w Zaczytanej Dolinie!
Cieszę się, że tutaj zawitałeś. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie ważny i sprawia mi ogromną radość. Dzięki nim mogę również dowiedzieć się, co robię dobrze, a co źle. Nie bój się wypowiedzieć swojego zdania. :)
Ze swojej strony proszę tylko o wzajemny szacunek. :)


Żeby skomentować post, nie trzeba się logować. Zachęcam także do polubienia profilu ma facebooku i obserwowania na instagramie!