sobota, 29 sierpnia 2015

Znachor – Tadeusz Dołęga-Mostowicz

Uwielbiam filmową adaptację powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza z 1981 roku. Jest to jeden z moich ulubionych polskich filmów, obejrzałam go wiele razy i nigdy mi się on nie znudzi. Już od jakiegoś czasu chciałam zapoznać się z książkowym pierwowzorem Znachora, a kiedy odkryłam, że mam go wgranego na moim czytniku e-booków, od razu wzięłam się za czytanie.

Profesor Rafał Wilczur jest cenionym chirurgiem. Swoją ciężką pracą zasłużył na wysoki status w społeczeństwie i zaszczytną pozycję w środowisku medycznym. Jest oddany ukochanej żonie i córeczce.
Gdy pewnego dnia wraca do domu, czeka na niego list pożegnalny od żony. Kobieta wyznaje w nim, że zakochała się w kimś innym i to z nim chce rozpocząć życie, a ukochane dziecko profesora zabiera ze sobą. Załamany Wilczur włóczy się po Warszawie, aż napotyka kompanię do picia. Odurzony alkoholem lekarz zostaje pobity, a w efekcie czego traci pamięć. Po tym wydarzeniu, jako Antoni Kosiba, przez lata tuła się po kraju, imając się różnych zajęć, aż trafia do Radoliszek, gdzie przewrotny los nieraz sobie z niego zakpi. To właśnie tam jego zapomniane wcześniej doświadczenie medyczne sprawia, iż staje się znachorem.

Trudno mi zebrać myśli i wyrazić mój zachwyt nad powieścią Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Tak jak zakochana jestem w filmowej adaptacji, podobnie serce moje skradła książka, mimo iż są między nimi pewne różnice. Czym dla Anity z Book ReviewsTrzej muszkieterowie, dla Abi z Wyznań książkoholiczki - Wielki Gatsby, a dla Marty z Secret Books - Sherlock Holmes, tym dla mnie, tak czuję, stanie się Znachor.

To naprawdę cudowna powieść. Tadeusz Dołęga-Mostowicz w swojej książce opowiada nie tylko o losach Antoniego Kosiby. Narrator jest wszechwiedzący i uchyla rąbka tajemnicy, zdradzając czytelnikowi, jak potoczyły się losy Beaty, żony profesora, oraz Marii, jego córki. Czytając, jesteśmy tymi, którzy znają tożsamość i wzajemne powiązania bohaterów. Podczas lektury obserwujemy, jak autor splata ich losy i z niecierpliwością oczekujemy chwili, gdy bohaterowie odkryją prawdę.
Ponieważ przez film znam tę historię na wylot, niewiele rzeczy mogło mnie zaskoczyć. Adaptacja z 1981 r. dosyć wiernie przedstawiła fabułę książki. Największą różnicą jest zakończenie, które zarówno w książce, jak i w filmie, ma inny przebieg, ale w obydwu przypadkach wzrusza i powoduje ciarki.

Na ogromną pochwałę zasługuje kreacja bohaterów. Autor stworzył postacie, których nie można nie pokochać. Profesor Wilczur jest uosobieniem dobra i pokory. Sława i bogactwo nie zniszczyły w nim człowieczeństwa, a jego charakter nie ulega zmianie mimo utraty pamięci. Skromność, serdeczność i chęć niesienia pomocy innym - za to kocham go najbardziej.
"Kosiba potrząsnął głową.
- Nie trzeba mi pieniędzy.
- Weźcie. Że biednym pomagacie darmo, to słusznie, ale od nas możecie wziąć.
- Ja nie pomagam biednym czy bogatym, tylko ludziom."
Nie tylko postać profesora jest tą, która skradła moje serce. Powieść nie istniałaby bez Marysi oraz Leszka. Ona - urodziwa, młoda dziewczyna, bez rodziców, bez wykształcenia, pracująca w niewielkim sklepiku. On - młody hulaka, wykształcony dziedzic fortuny, o którym krążą plotki, iż kobiety traktuje jak zabawki. Między nimi rodzi się uczucie, które nie słabnie, mimo przeciwności. Ogromna przepaść społeczna jest przyczyną wielu problemów, ale miłość, jaką się darzą, sprawia, że są w stanie stawić im czoła. Pod jej wpływem bardzo zmienia się postać Leszka - jego determinacja i oddanie ujmują i chwytają za serce.
Tadeusz Dołęga-Mostowicz z ogromną wiarygodnością wykreował mieszkańców wsi, miasteczek oraz wielkich miast - ich zachowania, problemy, styl bycia. Postacie, jakie pojawiają się na kartach powieści, są żywe, a w połączeniu z barwnymi opisami przyrody i otoczenia, przenoszą w świat dwudziestolecia międzywojennego.

Znachor to powieść poruszająca ważne tematy. Autor zwraca uwagę na to, że niezależnie od statusu materialnego, wszyscy jesteśmy ludźmi i nie powinniśmy o tym zapominać. Nie oznacza to jednak, że Dołęga-Mostowicz piętnuje bogactwo i chęć zdobycia go. Zastrzega, że w bogactwie nie ma niczego złego, o ile nie jest ono celem samym w sobie. Znachor to powieść, która ma nam przypomnieć, jak ważne jest dobre serce, skromność oraz chęć niesienia innym pomocy.

Wielu z nas uwielbia nowości książkowe. To nic złego. Czasem jednak warto sięgnąć po książki, które powstały lata temu, bo często czas nie miał na ich przesłanie żadnego wpływu. To w nich kryją się przecudowne opowieści, które wkradają się do serc i nigdy ich nie opuszczą. I taki właśnie jest Znachor, którego gorąco polecam!

Moja ocena: 10/10

Szczegółowe informacje:
Tytuł: "Znachor"
Autor: Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Stron: 288
Oprawa: e-book
Cena okładkowa: darmowy na wolnelektury.pl

Witaj w Zaczytanej Dolinie!
Cieszę się, że tutaj zawitałeś. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie ważny i sprawia mi ogromną radość. Dzięki nim mogę również dowiedzieć się, co robię dobrze, a co źle. Nie bój się wypowiedzieć swojego zdania. :)
Ze swojej strony proszę tylko o wzajemny szacunek. :)


Żeby skomentować post, nie trzeba się logować. Zachęcam także do polubienia profilu ma facebooku i obserwowania na instagramie!