piątek, 19 maja 2017

Bez serca – Marissa Meyer [PRZEDPREMIEROWO]

Marissa Meyer znana jest z powieści będących retellingami znanych baśni i bajek. Polscy czytelnicy mogli do tej pory poznać jej twórczość za sprawą powieści Cinder oraz Scarlet – dwóch pierwszych tomów Sagi Księżycowej, która inspirowana jest m.in. bajkami. o Kopciuszku czy Czerwonym Kapturku. Fani nie doczekali się niestety kontynuacji tej czterotomowej serii i pewnie wielu z nich pogodziło się już z tym, że będzie to jeden z tych niedokończonych cykli, które tak bolą każdego czytelnika. Serca fanów na nowo rozpaliła jednak informacja, że wydawnictwo Papierowy Księżyc planuje wydać ją w całości od nowa. Zanim jednak to nastąpi, do księgarń trafi Bez serca – powieść inspirowana Alicją w Krainie Czarów Lewisa Carrolla i jedną z jej kluczowych postaci – Królową Kier.

Lady Catherine Pinkerton, córka Markiza Skalistej Zatoki Żółwiowej, ma tylko jedno pragnienie. Dziewczyna piecze cudowne ciasta, które nie mają sobie równych, i marzy o tym, by wraz z przyjaciółką otworzyć cukiernię, do której z najdalszych zakątków Królestwa Kier ściągaliby ludzie spragnieni jej niezwykłych wypieków. Jej marzenie ma się jednak nijak do tego, jaką przyszłość zaplanowali dla niej rodzice. Za sprawą cukierniczych cudeniek Cath niechcący trafiła przez żołądek do serca Króla Kier, który, urzeczony dziewczyną, chciałby pojąć ją za żonę. To ostatnia rzecz, jakiej chce Cath, ale tego właśnie pragną dla niej jej rodzice. Dziewczyna jest jednak uparta i zrobi wszystko, by dopiąć swego. Jej życie wkrótce jednak dodatkowo się komplikuje. Na balu zorganizowanym przez Króla Cath poznaje tajemniczego Jesta, królewskiego trefnisia, który jest pierwszym mężczyzną, jaki przyprawia ją o szybsze bicie serca. Jak potoczą się jej losy?

Uwielbiam historie, które inspirowane są klasycznymi bajkami czy powieściami. Lubię poznawać wizje autorów, którzy znane mi motywy ubierają w świeżą otoczkę, tworząc tym samym zupełnie nową opowieść. Jeszcze ciekawe są zaś te historie, które opowiadają losy czarnych charakterów, zanim ci stanęli po ciemnej stronie mocy. Co sprawiło, że Królowa Kier stała się bezduszną monarchinią ogarniętą żądzą skracania o głowę swoich poddanych? Marissa Meyer uzupełnia jej historię, pokazując, że nikt nie rodzi się niegodziwcem, a za złoczyńcą często stoi ciąg przyczynowo-skutkowy, który potrafi wyjaśnić, co obudziło w nim naturę zła. Bez serca pozwala zrozumieć Królową Kier i, jeśli mam być szczera, nie dziwię się, że niewinne dziewczę z sercem pełnym marzeń stało się ostatecznie bezwzględną władczynią nieznoszącą sprzeciwu. Każdy ma swoje granice, których przekroczenie odmienia go bezpowrotnie.

Marissa Meyer pełnymi garściami zaczerpnęła z dzieła Lewisa Carrolla. Na kartach powieści spotkamy postacie dobrze znane z Alicji w Krainie Czarów: Kapelusznika urządzającego niezapomniane herbatki w towarzystwie Marcowego Zająca, Białego Królika wiernie służącego Królowi czy Kota z Cheshire – najlepiej poinformowane źródło wszelkich ploteczek w Kier. Podobnie również jak Alicja, Cath bierze udział w rozrywkach charakterystycznych dla Krainy Czarów, jak wspomniana herbatka, gra w krokieta flamingami czy kadryl z homarami. Autorka pokusiła się także o dopisanie przeszłości Księżnej czy Niby-żółwia, postrach zaś w całym Kier sieje Dżabbersmok.

Powieść wydawała mi się naprawdę obiecująca, niestety, nie mogę powiedzieć, by jej lektura w pełni mnie usatysfakcjonowała. Po przeczytaniu miałam mieszane uczucia. Na pewno podoba mi się pomysł na fabułę. Byłam bardzo ciekawa, jaką przeszłość Królowej Kier wymyśliła autorka i głównie z tego powodu chciałam ją przeczytać. Podoba mi się także klimat powieści, będący mieszanką epoki wiktoriańskiej i tych wszystkich dziwactw i szaleństw z Alicji w Krainie Czarów oraz ta niezwykła mieszanina postaci ludzkich i zwierzęcych. Na plus również oceniam bardzo plastyczne opisy – od apetycznych wypieków Cath (od których można zgłodnieć), poprzez wyszukane stroje, aż po malownicze otoczenie. Jasnym punktem powieści jest także niezwykły i tajemniczy Jest, będący chyba jedyną z postaci, które naprawdę polubiłam. No i na koniec jeszcze jeden plusik: autorka znalazła całkiem ciekawe wyjaśnienie tego, czemu Królowa Kier nienawidzi białych róż.

To wszystko jednak trochę blaknie, kiedy podczas lektury zaczynasz się zwyczajnie nudzić. Powieść jest nierówna – w większości akcja płynie żółwim tempem, a rumieńców nabiera często głównie za sprawą Dżabbersmoka. Satysfakcjonujące pod względem tempa akcji i napięcia było dopiero całkiem mroczne zakończenie. Drugą rzeczą, która odzierała lekturę z przyjemności, był fakt, że śledzenie losów Cath, niestety, chwilami było bardzo frustrujące. Co rusz działo się coś takiego, co coraz bardziej komplikowało i tak już mocno pogmatwaną sytuację bohaterki. Jedna zła decyzja pociągała za sobą kolejne. Sama Cath zaś denerwowała mnie swoim niezdecydowaniem – niby wie, czego chce, a ociąga się z tym, by działać, a nie tylko narzekać. Irytowały mnie także postacie drugoplanowe, szczególnie rodzice Cath, którzy za nic mieli zdanie córki w kwestii jej przyszłości, i Król, który władcą jest raczej kiepskim. Niby nie powinnam się dziwić temu, jakimi ścieżkami toczyła się akcja powieści, bo w końcu od początku wiedziałam, kim stanie się bohaterka, ale, uch, droga do tego była bardzo wyboista.

Gdyby ktoś zapytał mnie, czy ostatecznie zaliczam przygodę z Bez serca do udanych, nie umiałabym jednoznacznie odpowiedzieć. Powieść ta ma niewątpliwie wiele zalet, jednak nie jest również pozbawiona wad. Dawno nie miałam tak mieszanych uczuć po przeczytaniu książki.

Jeśli lubicie retellingi i jesteście ciekawi, jaką przeszłość Marissa Meyer wymyśliła Królowej Kier, sięgnijcie po Bez serca, może Wy akurat, w przeciwieństwie do mnie, zakochacie się w tej historii bez reszty. W końcu za granicą powieść zyskała wielu fanów, więc coś na pewno musi mieć w sobie, prawda?
Do zaczytania,


Szczegółowe informacje:
Tytuł: "Bez serca"
Autor: Marissa Meyer
Tytuł oryginalny: "Heartless"
Tłumaczenie: Barbara Kardel-Piątkowska
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Rok wyd.: 2017
Stron: ???
Oprawa: ???????
Cena okładkowa: ??,?? zł







Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj w Zaczytanej Dolinie!
Cieszę się, że tutaj zawitałeś. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie ważny i sprawia mi ogromną radość. Dzięki nim mogę również dowiedzieć się, co robię dobrze, a co źle. Nie bój się wypowiedzieć swojego zdania. :)
Ze swojej strony proszę tylko o wzajemny szacunek. :)


Żeby skomentować post, nie trzeba się logować. Zachęcam także do polubienia profilu ma facebooku i obserwowania na instagramie!