niedziela, 22 kwietnia 2018

Pan O – Lauren Blakely

Z twórczością Lauren Blakely spotkałam się po raz pierwszy za sprawą wydanej na początku tego roku powieści Pan Wyposażony, która okazała się dla mnie sporym zaskoczeniem. Nie spodziewałam się wówczas po niej zbyt wiele, a otrzymałam całkiem zgranie napisany i porywający romans. Z chęcią zatem sięgnęłam po kolejną jej książkę, jaką jest Pan O. To historia Nicka, przyjaciela Spencera, którego mogliśmy poznać w Panu Wyposażonym. Czy i tym razem autorka wywarła na mnie pozytywne wrażenie?

Nick Hammer jest utalentowanym rysownikiem. Przygody Pana Orgazma, których jest autorem, przyniosły mu sławę i spore zyski. Nie może też narzekać na brak zainteresowania u płci pięknej. Wszystkie kobiety blakną jednak przy Harper, ślicznej, rudowłosej iluzjonistce. Nick pragnie jej jak żadnej innej kobiety dotąd nie pragnął. Problem w tym, że Harper jest młodszą siostrą jego najlepszego przyjaciela, Spencera, a niepisany kodeks najlepszych kumpli mówi, że nie sypia się z siostrami przyjaciół. Może Nickowi jakoś udałoby się trzymać od niej z daleka, gdyby nie to, że właśnie poprosiła go o pewną przysługę. Harper zupełnie nie radzi sobie z mężczyznami, nie wie, jak z nimi flirtować i chciałaby, żeby Nick ją tego nauczył. Choć to jak igranie z ogniem, Hammer postanawia zdradzić jej tajniki udanego podrywu. Czy jednak uda mu się trzymać wyznaczonych granic?

Tym razem już takiego zaskoczenia, jak przy lekturze Pana Wyposażonego, już nie było. Nie oznacza to bynajmniej, że tym razem autorka mnie rozczarowała, bo nic takiego nie miało miejsca. Coś tam mogę Panu O zarzucić, o czym później, ale w ogólnym rozrachunku to spotkanie z twórczością Lauren Blakely również mogę zaliczyć do udanych.

Lekki styl autorki i zręczność w snuciu opowieści sprawiają, że książkę czyta się w ekspresowym tempie, a sama historia wciąga naprawdę szybko. Lauren Blakely wybiera w swoich powieściach motywy, które często budują ciekawe romanse. W przypadku Pana Wyposażonego był to motyw uczucia, które wyrasta na fundamentach solidnej przyjaźni. Pan O z kolei bazuje na motywie zakazanego owocu, a to od razu zwiastuje historię kipiącą od emocji. Narratorem w całej powieści jest Nick, który miota się między tym, czego pragnie jego ciało, a tym, co podpowiada mu rozum. Z jednej strony nie potrafi przestać snuć fantazji na temat Harper, z drugiej zaś rozważa konsekwencje dla jego przyjaźni ze Spencerem, jeśli jego ewentualny romans wyjdzie na jaw. Zakazany owoc kusi, a pokusie trudno się oprzeć, kiedy ten zakazany owoc sam pcha się w dłonie.

Pochwalić autorkę muszę za kreację postaci. Nick to facet, który do wszystkiego doszedł sam. Potrafił w pełni wykorzystać swój talent. Jego osiągnięcia zbudowały w nim silne poczucie własnej wartości. Nick wie, kim jest, wie, czego chce od życia i odważnie po to sięga. Jest przy tym też obdarzony humorem i osobistym urokiem, który sprawia, że kobiety lgną do niego jak ćmy do ognia. Doskonale też rozumie położenie Harper, bo sam kiedyś był bardzo nieśmiałym chłopakiem.
Harper z kolei to kobieta-zagadka. Jest iluzjonistką, a już samo to czyni z niej ciekawą postać. Jest uroczo nieporadna w relacji z facetami, nie zauważa subtelnych sygnałów, że komuś się podoba. Jest też bardzo pojętną uczennicą.
Każde z osobna jest interesującą osobowością, każde z nich potrafi zaskarbić sobie sympatię czytelnika, ale dopiero połączenie tych osobowości tworzy prawdziwie apetyczną, iskrzącą od wzajemnej pasji mieszankę. Urzekło mnie to, jak oboje nawzajem wpływali na siebie, jak ich relacja sprawiała, że każde z nich okrywało zupełnie nowe oblicze swojego charakteru. Lubię obserwować, jak bohaterowie książek ewoluują i tutaj mogłam być tego świadkiem.

Pan O to erotyk, zatem nie zdziwi nikogo fakt, że można znaleźć w nim bardzo pikantne sceny. Ta powieść jest jednak bardziej pikantna od Pana Wyposażonego. Nick w swojej wyobraźni przerabia niejeden scenariusz tego, co chciałby zrobić z Harper, jego myśli przepełnione bywają pożądaniem, jakie ta w nim wzbudza, a to dopiero wstęp do tego, co dzieje się potem. Jest gorąco, momentami książka aż kipi seksem. I to jest jedyny zarzut, jaki mam wobec niej, bo czasami miałam wrażenie, że jest tego ciut za dużo, a autorka momentami sprowadza Nicka do roli kogoś, kto w głównej mierze myśli penisem. Do głosu dochodzą tutaj także uczucia, na szczęście nie samym seksem bohaterowie żyją, ale jednak miałam czasem wrażenie, że równowaga między ich emocjami a stroną czysto fizyczną bywa nieco zachwiana. Trzeba umieć we wszystkim zachować umiar i tutaj autorka, moim zdaniem, odrobinę go przekroczyła.

Mimo tego jednego zarzutu, jak wcześniej wspomniałam, to spotkanie z twórczością Lauren Blakely zaliczam do udanych. Jeśli zostaną wydane kolejne jej powieści, na pewno będę kontynuować tę znajomość. Zarówno Pan Wyposażony i Pan O świetnie sprawdzają się w roli książek czytanych wyłącznie dla rozrywki i umysłowego resetu, oczywiście o ile gustuje się w powieściach erotycznych. Jeśli sięgacie po powieści, których autorki nie szczędzą pikantnych szczegółów, obie powinny Wam się spodobać. Polecam!


Szczegółowe informacje:
Tytuł: "Pan O"
Autor: Lauren Blakely
Tytuł oryginalny: "Mister O"
Tłumaczenie: Wojciech Białas
Wydawnictwo: Editio Red
Rok wyd.: 2018
Stron: 320
Oprawa: miękka
Cena okładkowa: 39,90 zł







Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Editio Red.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Informacja
Na blogu zainstalowany jest zewnętrzny system komentarzy Disqus. Więcej o nim w Polityce Prywatności.