środa, 15 czerwca 2016

Heaven. Miasto elfów – Christoph Marzi

Na książkę Heaven. Miasto elfów zwróciłam uwagę, przeglądając propozycje czytelnicze na czerwiec. Powieść Christopha Marzi zaintrygowała mnie swoim opisem i zauroczyła okładką. Czy treść zrobiła na mnie równie dobre wrażenie, jak okładka? O tym dzisiaj słów kilka.
OPIS: Na dachach brytyjskiej stolicy osiemnastoletni David znalazł swój drugi dom. Londyn jest jego miastem. Tylko tutaj czuje się wolny i może zapomnieć o swojej niechlubnej przeszłości. Pewnej nocy na jednym z dachów spotyka dziwną i piękną dziewczynę. Ma na imię Heaven i błaga o pomoc. Twierdzi, że właśnie wycięto jej serce. Zaskoczony David nie dowierza słowom Heaven, ale postanawia jej pomóc. W ten sposób rozpoczyna się ich wspólna niebezpieczna przygoda. Przeżyją tylko wtedy, gdy uda im się poznać tajemnicę Heaven.
Christoph Marzi jest zafascynowany Londynem. Przyznaje się do tego w posłowiu książki, a fascynacja ta widoczna jest na kartach powieści. Autor stara się z najdrobniejszą precyzją oddać wygląd i klimat Londynu, stara się oczarować nim czytelnika i zachęcić, by spojrzał na miasto jego oczyma. Nie umiem odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście wiernie udało mu się odtworzyć uliczki stolicy Wielkiej Brytanii, nigdy nie dane było mi tam pojechać, ale pragnę wierzyć, że tak właśnie jest. Miasto to autor starał się owiać mgiełką magii, zaczarować tajemnicą nocnego nieba, którego część zniknęła przed laty. Ciemna, ziejąca mrokiem dziura fascynuje Davida i Heaven. Niespodziewanie tych dwoje spotyka się na dachu jednego z domów w bardzo nietypowych okolicznościach, a już wkrótce dane im będzie przeżyć rzeczy, o jakich w życiu nie śnili.

Książka zapowiadała się naprawdę ciekawie, a pomysł na fabułę był naprawdę intrygujący, niestety im dalej czytałam, tym coraz więcej braków dostrzegałam w lekturze. Autor tak bardzo skupił się na otoczeniu, iż chyba zapomniał, że otoczenie, choć niewątpliwie ważne, nie jest najważniejszym elementem, na którym bazuje powieść. Kreacja postaci, dialogi i fabuła – te rzeczy niestety ucierpiały w procesie tworzenia i widać w nich pewne braki.

Zarówno David, jak i Heaven, wydają się być postaciami papierowymi. Choć autor wykreował trudną przeszłość dla każdego z nich, nie wpłynęła ona na stopień ich dojrzałości. Bohaterowie mają po około 18 lat, a jednak czasami miałam wrażenie, że czytam powieść skierowaną do 13-latków. Obydwoje podejmują czasem dziwne i nieprzemyślane decyzje, wybuchają w niespodziewanych momentach, a uczucie, jakie między nimi się rodzi, jest po prostu sztuczne. Nie lepiej prezentują się dialogi, jakie prowadzą. Są miałkie i często trącą banałem.

Fabuła również nie porywa. Autor mnoży pytania, a jakiekolwiek odpowiedzi zaczynają pojawiać się dopiero na sto stron przed końcem. Postacie drugoplanowe niewiele wnoszą do opowieści – pojawiają się, wypowiadają swoją kwestię i znikają bez żalu. Kuleje także kreacja czarnych charakterów – strach siać ma postać w czarnych rękawiczkach, która co rusz zmienia nazwisko, i jej poplecznik w fazie rozkładu, który mimo unoszącego się smrodu, jednak nie budzi strachu wśród zwykłych ludzi. Postronne postacie opisują tych dwoje jako "złych", a groźby, jakie padają z ust tego pierwszego, częściej żenują, aniżeli wzbudzają grozę. Rozwiązanie tajemnic, choć ciekawe, też nie zostało wykorzystane w pełni. Finał rozczarowuje, brak mu charakteru. Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że autor mocno wzorował się twórczością Neila Gaimana.

MOJA OCENA: 5/10

Heaven. Miasto elfów to książka, która moim zdaniem miała potencjał, jednak nie został on w pełni wykorzystany. Nie powiem jednak, że ją odradzam, to w końcu tylko moja opinia. Jeśli macie ochotę skonfrontować ją ze swoim zdaniem, sięgnijcie po nią, czemu nie, ale nie oczekujcie po niej zbyt wiele.
Zaczytanego dnia,


Szczegółowe informacje:
Tytuł: "Heaven. Miasto elfów"
Autor: Christoph Marzi
Tytuł oryginalny: "Heaven. Stadt der Feen"
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz
Wydawnictwo: Muza
Rok wyd.: 2016
Stron: 336
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 34,90 zł







Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję księgarni Empik.
Witaj w Zaczytanej Dolinie!
Cieszę się, że tutaj zawitałeś. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie ważny i sprawia mi ogromną radość. Dzięki nim mogę również dowiedzieć się, co robię dobrze, a co źle. Nie bój się wypowiedzieć swojego zdania. :)
Ze swojej strony proszę tylko o wzajemny szacunek. :)


Żeby skomentować post, nie trzeba się logować. Zachęcam także do polubienia profilu ma facebooku i obserwowania na instagramie!