wtorek, 18 września 2018

Nocny człowiek – Jørn Lier Horst

Cztery tomy serii o komisarzu Wistingu za mną. Zdążyłam już polubić zarówno styl autora, jak i wykreowane przez niego postacie. Przyzwyczaiłam się też do pewnego poziomu. W sierpniu swoją premierę miał Nocny człowiek, będący piątym tomem przygód komisarza i jednocześnie ostatnim, którego brakowało w polskim wydaniu tej dziesięciotomowej serii. Z jaką sprawą tym razem musiał zmierzyć się Wisting?

Jesienny, mglisty poranek w Larvik. Idąca do pracy właścicielka księgarni dokonuje makabrycznego odkrycia, które stawia na nogi miejscową policję. Pośrodku rynku ktoś wbił na pal ludzką głowę. Potworność tej zbrodni potęguje fakt, iż ofiarą jej jest nastoletnia dziewczyna. Kim była za życia? Komu i czym naraziła się, że skończyła w tak tragiczny sposób? Morderca wyraźnie chciał coś przekazać, pozostawiając tak przerażający widok w takim miejscu. Do kogo skierował swoją groźbę i przed czym chciał przestrzec? Co stało się z resztą zwłok dziewczyny? Zespół komisarza Wisting działa pod presją mediów, które domagają się jak najszybszego rozwiązania sprawy.
Wkrótce z rzeki zostaje wyłowione kolejne ciało. Czy te sprawy się ze sobą łączą? Jedno jest pewne – komisarz Wisting dołoży wszelkich starań, by sprawcy tych śmierci odpowiedzieli za swoje zbrodnie.

Czytając Nocnego człowieka, ponownie miałam okazję przekonać się o tym, jak z każdą kolejną częścią tej serii rozwija się warsztat autora. Pierwszy tom, Kluczowy świadek, pozostawił mnie z uczuciem niedosytu. Drugi tom, Felicia zaginęła, był już lepszy, bo sprawa w nim prowadzona jest bardziej złożona. Trzeci tom, Gdy morze cichnie, był jeszcze ciekawszy – trzymał w napięciu, a śledztwo w nim zakrojone było na szeroką skalę. Czwarty, Jedna jedyna, wciągnął mnie tak, że przeczytałam go w zasadzie jednym ciągiem. W piątym tomie autor zastosował parę zabiegów, dzięki którym cała powieść sporo zyskała.

Jednym z takich zabiegów jest fakt, że tym razem fabułę książki śledzić możemy jako obserwatorzy poczynań nie tylko komisarza Wistinga. Niemałą rolę w Nocnym człowieku odgrywa Line Wisting, dziennikarka śledcza, a prywatnie córka komisarza Wistinga, która również prowadzi swoje własne śledztwo. Za jej sprawą możemy zobaczyć, jak wygląda praca dziennikarza śledczego, mamy także okazję przekonać się, z jaką presją wiąże się ten zawód. Codzienna pogoń za sensacyjnym materiałem, nieustanny wyścig z czasem, by zdążyć opublikować coś w terminie, i z konkurencją, by wypuścić lepszego newsa – to w tej branży chleb powszedni. Line jednak świetnie radzi sobie z wyzwaniami, jakie stawia przed nią jej praca. Jej postać wnosi do tej zdominowanej przez osobę Wistinga powieści świeżość i, jak się zapewne przekonacie, będzie miała istotny wkład w prowadzoną przez niego sprawę.

Ofiarą makabrycznej zbrodni jest nastoletnia dziewczyna, a jej rysy wskazują na to, że mogła pochodzić z Azji. To, w jaki sposób zginęła, kieruje śledztwo na dwa tropy – zbrodni na tle rasistowskim lub religijnym. Autor po raz kolejny pokazuje jednak, że w jego powieściach nigdy nic nie jest oczywiste. W Nocnym człowieku, podobnie jak w poprzednich tomach serii, znaleźć można przemyślaną i wciągającą intrygę, którą śledzi się z przyjemnością. Co ciekawe, w tej części śledztwo prowadzone przez komisarza wykracza daleko poza terytorium Norwegii, dużo dalej, niż w jednej z wcześniejszych części serii, co dodatkowo urozmaica treść powieści.

W tym tomie autor nieco więcej miejsca niż wcześniej poświęca prywatnej sferze życia Williama i Line. Minęły dwa lata od wydarzeń opisanych w Jednej jedynej, podczas których zaszły spore zmiany w życiu zarówno komisarza, jak i jego córki. Wisting przeżył żałobę po śmierci żony, Line rozstała się ze swoim partnerem i zmieniła pracę. W Nocnym człowieku możemy obserwować, jakimi ścieżkami podążają teraz ich losy. Oboje zaczynają zupełnie nowy rozdział w swoim życiu. Dzięki temu, że mamy okazję bliżej ich poznać, możemy mocniej się z nimi zżyć.

Jørn Lier Horst porusza w swoich powieściach trudne, ale bardzo często ciągle aktualne tematy. Nie inaczej jest w przypadku Nocnego człowieka. Na jej stronach pojawiają się uprzedzenia rasowe i na tle religijnym, nacjonalizm, kwestia zabójstw honorowych czy handel narkotykami. Jak to wszystko udało mu się zmieścić w jednej powieści i w jaki sposób pokazał te kwestie? Musicie przekonać się o tym sami.

O tym, że Nocny człowiek to dobra powieść świadczy także fakt, że nie mam w zasadzie żadnych zastrzeżeń do fabuły książki. Jedną, jedyną małą uwagę mam do pewnej sceny z początkowych rozdziałów, kiedy to Line prowadziła samochód, pisząc jednocześnie wiadomości na telefonie i czytając newsy na laptopie umieszczonym na fotelu pasażera. Przyznacie, że opis tak nieodpowiedzialnego zachowania może zmrozić krew w żyłach. Czytając ten fragment, aż złapałam się za głowę, na szczęście był to jednorazowy taki wyskok. Resztę książki przeczytałam już bez podobnych wrażeń.

Nocny człowiek trzyma poziom poprzedniczek. Powieści z cyklu o komisarzu Wistingu to całkiem przyjemna rozrywka. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji zapoznać się z Williamem Wistingiem, a poszukujecie dobrego kryminału, przy którym można miło spędzić czas, polecam Wam tę serię. Jeśli zaś czytaliście poprzednie części, po prostu musicie sięgnąć po ten tom. Na pewno Was nie zawiedzie.


Szczegółowe informacje:
Tytuł: "Nocny człowiek"
Autor: Jørn Lier Horst
Tytuł oryginalny: "Nattmannen"
Tłumaczenie: Milena Skoczko
Seria: William Wisting – tom V
Wydawnictwo: Smak Słowa
Rok wyd.: 2018
Stron: 376
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 39,99 zł






Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Smak Słowa.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Informacja
Na blogu zainstalowany jest zewnętrzny system komentarzy Disqus. Więcej o nim w Polityce Prywatności.