wtorek, 2 czerwca 2015

Maybe Someday – Colleen Hoover

W Maybe Someday, najnowszej książce, która pojawiła się na polskim rynku, Colleen Hoover zabiera nas w świat emocji ukrytych między słowami oraz muzyki, którą odczuwa się każdą komórką ciała. 

Muszę przyznać, że naprawdę ciężko zebrać mi myśli, bo tak wiele chciałabym o tej książce powiedzieć, a jednocześnie tak bardzo nie chcę nikomu psuć przyjemności czytania i boję się, że powiem coś, co zdradzi jakiś ważny element fabuły. Jedno jest pewne. Maybe Someday to książka, kolejna autorstwa Colleen Hoover, która zostanie w mojej pamięci, bo jest naprawdę wyjątkowa i ciężko jest chyba znaleźć drugą taką. Co w niej jest takiego wyjątkowego? O tym troszeczkę później. Najpierw kilka zdań o treści.

Maybe Someday to opowieść o ludziach rozdartych między "może kiedyś", a "właśnie teraz". 22-letnia Sidney wiodła dotąd spokojne życie - studia, praca, stabilny związek. Wszystko zmienia się, gdy wychodzi na jaw, że jej facet zdradza ją z jej współlokatorką. Dziewczyna daje upust złości i robi coś, czego jeszcze nigdy nie zrobiła - wali obydwoje pięścią w nos. Następnie szybko pakuje się i wyprowadza. Niestety, nie ma się gdzie podziać. Pomocną dłoń wyciąga do niej Ridge, 24-letni chłopak z sąsiedztwa. Ridge pisze piosenki dla znanego zespołu, a na gitarze gra tak, iż potrafi poruszyć każdego. Ma tylko jeden problem - blokadę twórczą, przez którą jego piosenkom brakuje tekstów. Sidney natomiast potrafi przelać na papier wszystkie swoje emocje, tworząc świetne teksty. Razem mogą stworzyć coś wyjątkowego, ale o tym, czy wyjątkowego tylko w muzycznym sensie, musicie przekonać się sami.

Książki Maybe Someday, w odróżnieniu od Hopeless, nie przeczytałam jednym ciągiem. Przyznam się do tego, że przez dwa dni przeleżała ona na półce, przeczytana w połowie. Stało się tak nie dlatego, że ciężko mi było przez nią przebrnąć, czy że była nudna. Bynajmniej. Po prostu czułam, że potrzebuję spokoju i pewnej izolacji od wszystkiego, by w pełni móc przeżywać jej treść.

A jest co przeżywać, bo swoją książką Colleen Hoover przenosi czytelnictwo na zupełnie nowy poziom. Maybe Someday można nie tylko czytać. To książka, w której kluczową rolę odgrywa muzyka. Na początku książki znajduje się kod QR, który można zeskanować smartfonem i podczas czytania, słuchać piosenek, jakie pojawiają się w tekście. Czyż to nie jest genialny pomysł? Właśnie dlatego potrzebowałam samotności, by nikomu nie przeszkadzając, podczas słuchania piosenek, móc wyobrazić sobie, że przeniosłam się wprost do książki i jestem cichym obserwatorem procesu ich powstawania. Naprawdę, chylę czoła przed talentem i pomysłowością Colleen Hoover, bo nie dość, że samą historią znowu zafundowała mi przeżywanie całego wachlarza uczyć, to jeszcze sięgnęła dalej, by jeszcze bardziej zmiażdżyć emocjonalnie. Znowu śmiałam się, byłam zaszokowana, wzruszona, czułam te wszystkie emocje, jakie czuli bohaterowie. I jeszcze te piosenki... Są naprawdę świetne.

Co jeszcze mogę powiedzieć o Maybe Someday? Warto wspomnieć, że książka jest pisana z punktu widzenia zarówno Sidney, jak i Ridge'a. Uwielbiam takie zabiegi. Mogę, dzięki temu, poznać przemyślenia obydwu stron, ich uczucia i emocje. Wiem, co kieruje bohaterami, kiedy podejmują takie, a nie inne decyzje. Sami bohaterowie zyskali moją sympatię. Nie mogę za dużo o nich powiedzieć, bo nie chcę spoilerować, więc powiem tylko, że chciałabym kiedyś poznać kogoś takiego, jak Ridge... Ale pewnie, po przeczytaniu, podobne odczucie ma większość czytelniczek. Należą się brawa za skonstruowanie takiej postaci.

Maybe Someday jest kolejną książką, która zostanie w mojej pamięci. Chętnie jeszcze kiedyś do niej wrócę. Muszę powiedzieć, że kiedy tak często czyta się serie książek, które liczą sobie po kilka tomów, człowiek przyzwyczaja się do tego, że jego przygoda z danym bohaterem trwa dłuższy czas. Kiedy czyta się książkę, która nie ma kontynuacji, żal jest tak szybko się z nią rozstawać. Zwłaszcza jeśli jest to tak świetna książka. Ja jestem nią zachwycona, ale może jestem mało obiektywna, w końcu Colleen Hoover już wcześniej skradła moje serce swoim stylem pisania. ;)

Moja ocena: 8/10

A Wy, czytaliście już Maybe Someday? Jak Wam się podobała? A może dopiero zamierzacie po nią sięgnąć?


Szczegółowe informacje:
Tytuł: "Maybe Someday"
Autor: Colleen Hoover
Tytuł oryginalny: "Maybe Someday"
Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski
Seria: Maybe
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Rok wyd.: 2015
Stron: 384
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 36,90 zł

Witaj w Zaczytanej Dolinie!
Cieszę się, że tutaj zawitałeś. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie ważny i sprawia mi ogromną radość. Dzięki nim mogę również dowiedzieć się, co robię dobrze, a co źle. Nie bój się wypowiedzieć swojego zdania. :)
Ze swojej strony proszę tylko o wzajemny szacunek. :)


Żeby skomentować post, nie trzeba się logować. Zachęcam także do polubienia profilu ma facebooku i obserwowania na instagramie!