niedziela, 7 czerwca 2015

Miniaturzystka – Jessie Burton

Kiedy po raz pierwszy przeczytałam opis Miniaturzystki, wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę i że kiedyś na pewno ją sobie kupię. Opis mnie zaintrygował, a okładka książki urzekła - ta ilustracja domku dla lalek z XVII wieku jest po prostu urocza. Muszę powiedzieć, że zdarzyło mi się widzieć kilka recenzji tej książki na innych blogach i przyznam, że gdybym ich nie ujrzała, miałabym jeszcze większą przyjemność z czytania. W recenzjach tych, ich autorki (bądź autorzy, nie pamiętam) opisywali, jakie tematy porusza Miniaturzystka. Wiedząc to, szybciej domyśliłam się rozwiązania pewnych tajemnic. Ba, powiedzieć mogę, że od pierwszej strony zżerała mnie ciekawość, kogo będą dotyczyły dane kwestie. Chciałam jak najszybciej się tego dowiedzieć. Dlatego postanowiłam, że w swojej recenzji nie napiszę o tym, o czym ja dowiedziałam się przed lekturą. Skupię się na tym, o czym jest książka i jakie mam po niej wrażenia. Nie chcę spoilerować, dlatego tak będzie według mnie najlepiej. Im mniej wiesz przed rozpoczęciem czytania, tym bardziej książka wciąga, a ta konkretna, jaką jest Miniaturzystka, na pewno Cię wciągnie i nie pozwoli o sobie zapomnieć, gdy będziesz musiał powrócić do rzeczywistości.

Akcja książki rozgrywa się w Amsterdamie. Jest październik, rok 1686. 18-letnia Petronella stoi przed domem swojego niedawno poślubionego męża. Małżeństwo z 39-letnim Johannesem Brandtem, bogatym kupcem, jest jej jedynym ratunkiem przed niepewną i ubogą przyszłością na wsi. Kiedy przekracza próg nowego domu, Nella ma w głowie swoją wizję jej nowego życia. Ma się jednak ona nijak do rzeczywistości. Wiecznie nieobecny mąż, wyniosła i niezbyt sympatyczna szwagierka, zuchwała służąca oraz dość tajemniczy, egzotyczny służący - to jej nowa rodzina, w której nie czuje się najlepiej. Jej nastroju nie poprawia również prezent ślubny od Johannesa - będący domkiem dla lalek kredens, dokładna replika ich domu. Mimo iż prezent ten wydaje jej się być drwiną, dziewczyna przystaje na to, by urządzić jego wnętrze. Zatrudnia w tym celu miniaturzystkę. Jej praca zachwyca Nellę, bowiem otrzymane przedmioty zrobione są z iście mistrzowską precyzją, lecz jednocześnie przeraża, bo miniaturzystka wie rzeczy, o których wiedzieć nie powinna. Kim jest ta kobieta? Drwi sobie z Nelli? Skąd wie to wszystko? Chcąc poznać prawdę, dziewczyna odkrywa także mroczne sekrety rodziny Brandtów, które mogą zadecydować o ich wspólnej przyszłości.

Miniaturzystka jest bardzo ładnie wydaną książką. Twarda oprawa, cała matowa, poza błyszczącą grafiką z tytułem, niebieski grzbiet oraz ilustracja na okładce - wszystko to czyni z niej prawdziwą ucztę dla oka. Będzie się naprawdę ślicznie prezentowała na półce. Sądzę, że byłby z niej również świetny prezent. Papier, na którym ją wydrukowano, jest bardzo dobrej jakości, no i ten zapach... Uwielbiam wąchać nowe książki. ;)

Wewnątrz książki znajduje się fotografia autentycznego, XVII-wiecznego domku dla lalek, który należał do Petronelli Oortman. Petronella żyła naprawdę i była żoną bogatego kupca holenderskiego, Johannesa Brandta. Jej domek, który w tamtych czasach był wyznacznikiem wysokiego statusu materialnego, znajduje się w Rijksmuseum w Amsterdamie. Stał się on inspiracją dla Jessie Burton, a Miniaturzystka jest jej debiutem.

Zanim sięgnęłam po książkę, miałam małe obawy, czy spodoba mi się styl Jessie Burton. Bałam się, że język bądź opisy będą pompatyczne i lektura będzie trochę nużąca, w końcu akcja rozgrywa się w XVII wieku, jednak moje obawy szybko się rozwijały. To, że książka jest powieścią historyczną, nie oznacza, że musi być nudna. Miniaturzystkę czytało mi się bardzo dobrze i dosyć szybko wciągnęłam się w fabułę. Jest to tak ciekawa książka, iż bez problemu zawładnęła moimi myślami i nie pozwalała oderwać się od lektury. Kiedy nie czytałam, często łapałam się na tym, iż myślami jestem przy Nelli w XVII-wiecznym Amsterdamie i razem z nią zastanawiam się, jakie tajemnice wyjawi jej, swoimi podarunkami, miniaturzystka oraz jakie sekrety skrywają Johannes i Marin. I chociaż wielu rzeczy się w mniejszym lub większym stopniu domyśliłam, to nie umniejszyło to przyjemności, z jaką oddawałam się lekturze. Nie mogę powiedzieć także, bym przewidziała wszystko, co przydarzyło się bohaterom. Co to, to nie. Jessie Burton udało się mnie nieraz zaskoczyć.

Bohaterowie Miniaturzystki są bardzo różni, ale przy tym bardzo ciekawie skonstruowani. Im lepiej ich poznawałam, tym większą sympatią ich darzyłam. W jakimś stopniu polubiłam nawet nieprzyjazną na początku Marin. Najciekawszą postacią jest oczywiście główna bohaterka, która przechodzi ogromną przemianę - od podlotka, który wie o życiu tyle, ile powiedziała jej matka, do młodej kobiety, zdeterminowanej i zdolnej zrobić wszystko, by pomóc rodzinie. Jej przemiana jest tym bardziej imponująca, bo dokonała jej jako kobieta, żyjąc w czasach patriarchatu, gdzie z góry stała na przegranej pozycji.

Jak powiedziałam na wstępie, nie chcę mówić o tym, jakie dokładnie problemy porusza Miniaturzystka. Sądzę, że moja recenzja byłaby z ich opisem pełniejsza, jednak wolę to przemilczeć, niż zdradzić odrobinę za dużo i tym samym odebrać część przyjemności z lektury. Nie mogę także zbyt wiele powiedzieć o zakończeniu, chociaż tak bardzo chciałabym podzielić się wszystkimi moimi wrażeniami. Wobec tego powiem tylko, iż chciałabym, by książka była dłuższa, niż te 464 strony lub by miała kontynuację, gdyż bardzo jestem ciekawa, jak dalej potoczyło się życie Nelli. Mam wiele pytań, na które chciałabym poznać odpowiedzi. Nie mogę wyjawić, co to za pytania, ale wydaje mi się, że właśnie po tym poznaje się dobrą książkę - nie przestajesz o niej myśleć nawet wtedy, gdy już ją przeczytasz.

Moje przeczucie, co do Miniaturzystki, mnie nie myliło. Czułam, że będzie to dobra książka i tak rzeczywiście jest. Jeśli zastanawiasz się, czy warto tę książkę kupić, ja odpowiem: Warto!

Moja ocena: 8/10

A Wy, czytaliście już Miniaturzystkę? Jak Wam się podobała? Może dopiero zastanawiacie się, czy kupić tę książkę? Jesteście teraz bardziej przekonani do zakupu? A może do tej pory o niej nie słyszeliście? Czy moja recenzja sprawiła, że macie ochotę po nią sięgnąć? Zapraszam do komentowania.


Szczegółowe informacje:
Tytuł: "Miniaturzystka"
Autor: Jessie Burton
Tytuł oryginalny: "The Miniaturist"
Tłumaczenie: Anna Sak
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wyd.: 2014
Stron: 464
Oprawa: twarda
Cena okładkowa: 48,00 zł

Witaj w Zaczytanej Dolinie!
Cieszę się, że tutaj zawitałeś. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie ważny i sprawia mi ogromną radość. Dzięki nim mogę również dowiedzieć się, co robię dobrze, a co źle. Nie bój się wypowiedzieć swojego zdania. :)
Ze swojej strony proszę tylko o wzajemny szacunek. :)


Żeby skomentować post, nie trzeba się logować. Zachęcam także do polubienia profilu ma facebooku i obserwowania na instagramie!